czwartek, 25 lipca 2013

Zakupowe szaleństwa matki

Wczorajszy pobyt w sklepie z zabawkami skłonił mnie do refleksji. Kto czerpie większą radość z kupowania nowych zabawek, my starzy, kupujący czy nasze pociechy? Zastanawiałam się już nad tym wielokrotnie. Pisałam o tym kiedyś na blogu klik.

Chyba, że moje Dziecko to jakiś nietypowy egzemplarz, albo my rodzice zbyt hojni jesteśmy. Jak wytłumaczyć to, że moje Młode nie tupie w sklepie na widok zabawki, której nie ma w domu. Albo po pierwszej chwili fascynacji odkłada ją jakby nigdy nic na półkę.

Dowodem na to jest wczorajsza sytuacja. Weszliśmy z Maluchem do sklepu zabawkarskiego, tak po prostu, bez konkretnego celu. Lubię zaglądać do takich miejsc, bo sama czerpię ogromną radość z oglądania, dotykania tych różnych różności. Dlatego też często tam bywamy. Stoimy w tym sklepie, ja oglądam puzzle, Maluch kosiarki, potem samochody, potem jakieś nakręcane maszyny. Pytam
- Bu, to chcesz taką kosiarkę? Kupimy. Która podoba ci się?
Maluch pokazuje:
- Ta.
Po czym, po chwili zabawy na terenie sklepu, odstawia ją na miejsce i mówi:
- Mama, Bu chce opela.
Aha.
- A jaki kolor chcesz?
- Niebieski.
Na wszelki wypadek pytam.
- To nie chcesz tej kosiarki?
- Nie.

I co? To ja wychodzę z niedosytem ze sklepu, bo chciałam kupić tę kosiarkę, bo podobała MI się! Ale po co, jeśli Maluch nie był nią zainteresowany. Mamy już w domu wiele takich zabawek kupionych na siłę, bo NAM, starym się podobały.

Zastawiam się kto tu bardziej zgłupiał na punkcie kupowania nowych rzeczy, bo raczej nie nasze Dziecko. Chyba rekompensujemy sobie nasze peerelowskie dzieciństwo. Łapię się na tym, że stojąc przed półkami z zabawkami jestem tak podekscytowana, jakby to było dla mnie, jakbym miała się tym bawić. Choć nie ukrywam, że czerpię ogromną radość z dawania prezentów i samo kupowanie nowych rzeczy dla Malucha cieszy mnie szalenie, ale jest w tym także jakiś mały egoizm posiadania czegoś nowego i ładnego. Dlatego też często z zakupów dla siebie wracam z czymś dla Dziecka, choć wiem, że nie cierpi na brak atrakcji w domu.

Skończyło się tym, że przeszliśmy pół miasta w poszukiwaniu niebieskiego "opela", by ostatecznie wrócić do domu z niebieskim hyundai'em. Nic, tylko uczyć się od Dziecka robić zakupy. 

9 komentarzy:

  1. no to pogratulować takiego podejścia do zakupów. Ja mam chyba podobne do Ciebie:) Może kiedyś też się zacznę uczyć od Malucha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też bym chciała być taka konsekwentna podczas zakupów:))

      Usuń
  2. super!!mój też nie płacze bo chce coś.. narazie.. nie ucze go, że zawsze dostaje coś jak jeteśmy w sklepie. chociaz zdarzają sie wyjątki, bo musi cos trzymac w ręku. dzis, była to paczka rodzynek, ale zwalam to na jego marudzenie wieczorne. oczywiście rodzynki kupione bo miały być, ale nie jako przekąska dla Muminka.
    mam nadzieje, że sie nam to nie zmieni..
    A Mały Bu faktycznie koneser opeli ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koneser, to fakt:) Ale spożywcze zakupy też lubi:))

      Usuń
  3. hehe mój maluch jeszcze malutki :)
    często po prostu śpi
    a jak nie śpi to tak go interesuje co się dzieje tyle ludzi kolorów, że max po pół godzinie pada

    OdpowiedzUsuń
  4. Przecież to oczywiste,że opelek lepszy od jakiejś tam kosiarki;))
    Moja Maja to powtarza, że ma za dużo zabawek i chce część oddać. Raz się obraziła, bo dostała jakąś zabawkę, a nie chciała:O,dziwne.
    A w smyku, nie szaleje z powodu nadmiaru kolorów zabawek.


    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam podobnie, uwielbiałam kupować drobiazgi dla dzieci co niekoniecznie dzieciakom się podobało. Mieli inne zdanie na to co im się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój 3 latek też bierze do ręki i pobawi się chwilę i odkłada. Zabawek chłopaki mają mnóstwo, bo często dostają w spadku po starszych dzieciach. Mój synek jest na etapie dinozaurów więc jak spotykam coś fajnego to kupuję i zostawiam na jakąś okazję. I też uwielbiam oglądać i zachwycam się zabawkami. To faktycznie może być przez to, że jak byłam mała to nie było takich zabawek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój ma nieco inne podejście do sprawy :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)