poniedziałek, 3 czerwca 2013

Toksyczni

Minął kolejny długi weekend, dla nas tym razem czas odwiedzin rodziców. Jak przy każdej podobnej sytuacji miałam okazję skonfrontować wychowanie naszego Synka z różnymi dziwnymi metodami naszych rodziców.

Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale jestem okropnie przeczulona na tle różnych chorych tekstów rzucanych pod adresem mojego Malucha. Czasem mam wrażenie, że stukają się w głowę patrząc z jakim spokojem i cierpliwością rozmawiamy i bawimy się z Synkiem. Nie mają odwagi krytykować, bo wiedzą, że nasza reakcja byłaby natychmiastowa, ale mimo wszystko, albo przez zapomnienie, albo z premedytacją podsuwają jakieś swoje "dobre rady".

Krew mnie zalewa, gdy słyszę próby wmuszenia w moje Dziecko kolejnego kęsa jedzenia. Gdy mówi się do Niego jak do niemyślącej Istoty, żeby tylko postawić na swoim, żeby coś jeszcze zjadł, albo robił konkretnie to co wymyśl sobie dziadek lub babcia.

Nie mogę już słuchać etykietowania. Dziewięćdziesięcioletnia prababka twierdzi, że Maluch jest "niedobry", bo nie chciał się przywitać, albo "brzydki", bo sika do pieluchy... Czasem ręce opadają, bo w takiej sytuacji, aż prosi się, by ostro zareagować. Z drugiej strony nie chcę, żeby Dziecko było świadkiem niemiłych rozmów.

Przykro mi, gdy uświadamiam sobie, że moje dzieciństwo pełne było etykiet i wzbudzania poczucia winy. Niestety to drugie obecne jest w moich relacjach z rodzicami do chwili obecnej. Próbuję się z tego otrząsnąć i nie brać do siebie, ale nie jest łatwo. Nie jest to łatwo, gdy przez całe życie ktoś bliski manipuluje tobą w ten sposób.

Okazuje się, że nie tylko patologia w rodzinie może odbijać się piętnem na psychice człowieka. Nie przeżyłam w dzieciństwie problemów alkoholowych i przemocy fizycznej, a mimo wszystko w mojej "normalnej" rodzinie było ciężko psychicznie wytrzymać.

Obiecałam sobie, że moje rodzicielstwo będzie inne. Moje Dziecko nie będzie nigdy czuło się winne i złe. Nigdy nie poczuje się niekochane i niepotrzebne. Nigdy nie porównam Go do innego dziecka. Nigdy nie zabraknie Mu poczucia bezpieczeństwa i emocjonalnego wsparcia ze strony rodziców. Zawsze będzie wspierane przez nas, bez względu na to jaką wybierze drogę.


12 komentarzy:

  1. skąd ja to znam! zwłaszcza określenie " ale brzydki i niedobry jesteś " - jak np. nie chce podejśc i sie dać wytarmosić jakiejś ciotce!! no co za określenia! ostatnio zamarłam widząc ( 1 raz przy mnie!! ) jak moi rodzice wmuszają w małego jedzenie. zjadł połowe DUŻEJ PORCJI . czemu dużej? bo kiedyś zjadł z dokładką ( nie było mnie wtedy więc znam to z opowieści ) i odtąd dostaje na talerzu nie wiele mniej od nas! i ma zjeśc ma i koniec! wmuszają. biegają za nim, przekupiają, aż ten beizwiednie otworzy buźkę i wtykają! nie mogą pojąć , że może się najadł i starczy mu.... a za 5 minut dają przekąski bo " chciał "... ciekawa jestem co sie dzieje jak mnie nie ma!!! na szczęście rzadko się to zdarza bo do pomocy są mało chętni ..

    OdpowiedzUsuń
  2. mam to samo. Nigdy nikt mi nie robił krzywdy, ale te etykietki... to niereagowanie na płacz, na jakąkolwiek próbę kontrolowania siebie samego. Przy rodzicach jestem inna, boję się i czuję się mimo wszystko oceniania, chociaż kocham ich mocno. Jestem zachowawcza... Zimna. I czuję, że muszę robić tak jak oni chcą. Marcin mnie dużo nauczył otwartości, pewności siebie. Dobrze, że wybieramy sobie swoją rodzinę i możemy nie popełniać błędów rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój Maluch nie da sobie wcisnąć jedzenia. Przy próbie wciskania, rzuciłby miską. Raz babcia próbowała :D I to był pierwszy i ostatni raz.

    OdpowiedzUsuń
  4. babcia na siłę, moją córcię całowała, teraz córcia do babci nie chce jeździć... brrr

    OdpowiedzUsuń
  5. zgadzam się w 100%, ciężko jest się odciąć od reguł i zasad panujących w rodzinnym domu, ale warto pracować na swoje własne, być może dużo mądrzejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie też czasem trafiam jak jeżdzę do rodziców ;-) czy do teściów ... za ciepło, za zimno, za mało, za dużo ... NIE ... JEST W SAM RAZ!! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. moi rodzice się w ogóle nie wtrącają, natomiast TEŚCIOWIE robią to za wszystkich:( zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety tak były wychowywane kolejne pokolenia więc w sumie nie ma się czemu dziwić.
    Ja nie podejmuję tematu w ramach "konkursu etykiet" nie wiedzę sensu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak słucham takie opowieści to aż chce zakrzyknąć. Dziękuję, że los obdarował mnie taką wspaniałą teściową!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)