środa, 12 czerwca 2013

Piaskownicowy bon ton

Przeczytałam parę książek o rozwoju i wychowaniu dziecka, ale mądrzejsza wcale nie jestem. Wątpliwość goni wątpliwość. Jak na przykład ta z dzisiejszej zabawy w piaskownicy. W ubiegłym roku nie miałam jeszcze takich dylematów, bo Maluch miał niewiele ponad rok. Ale w tym roku, gdy jest już całkiem dużym chłopcem, waham się jak reagować.

Czy namawiać Dziecko do dzielenia się zabawkami czy nie? Czy nakłaniać, gdy nie chce pożyczyć konkretnie tej jedynej, atrakcyjnej także dla innych, rzeczy? Czy w ogóle ingerować w zabawę maluchów. Czy lepiej pozwolić, by mali odkrywcy świata sami się docierali? Czy wymuszone pożyczanie czegoś ma sens, jeśli dziecko nie czuje takiej potrzeby?

Problemu jeszcze nie ma, gdy obok są mamy innych dzieci, ale sytuacja komplikuje się wówczas, gdy matka zostawia dziecko w piaskownicy, a sama siedzi w oddali i zajmuje się wszystkim tylko nie własnym maluchem. Przyznam, że rok temu czuwałam nad każdym ruchem Dziecka. Wydawał mi się wtedy taki nieporadny, bo ledwie zaczął chodzić. Raz nawet zareagowałam ostro, gdy jakiś starszak bez opieki wysypał mojemu na głowę piasek. W tym roku próbuję nie ingerować, choć już zdarzyło się, że poniosły mnie nerwy, gdy pewien chłopiec mocno (pewnie tylko w moim odczuciu) popchnął mojego Malucha. Potem biłam się z myślami czy dobrze zrobiłam. W końcu tamten chłopczyk to też dziecko, a mój musi znać i takie sytuacje. No, ale z drugiej strony ktoś wyrządził Mu krzywdę. Trudno udawać, że nic się nie stało.

Teraz staram się przyjmować bezpieczną pozycję. Próbuję nie udzielać się, jednak z różnym skutkiem. Nie chcę wychować Syna na ignoranta i egoistę, ale z drugiej strony czy to jak się teraz zachowuje w piaskownicy zaważy na jego charakterze w przyszłości. Jednak trudno nie reagować, gdy Maluch wydziera z rąk innemu dziecku nieswoją zabawkę, albo sam pada 'ofiarą' takiego zachowania. I jeszcze inna sprawa nie chciałabym doprowadzić do tego, żeby Dziecko z każdym problemem interpersonalnym, a przecież takie odbywają się w piaskownicy, biegło do matki po pomoc.

Jak reagujecie w takich sytuacjach? 


16 komentarzy:

  1. ja to zawsze mam dylemat czy sie odzywać. czy matka/ojciec/babcia widzi/słyszy co to jej dziecko robi ? czy w ogóle wchodzić w "rozmowę" z obcym dzieckiem? czy ktoś mi zwróci uwagę? staram się być miła i pilnuje z całych sił czy Muminek czegoś komuś nie zwędzi, nie zepsuje.. ale z drugiej strony nie mogę go tak pilnować! także staram się siedziec obok, czuwając cały czas.. ale i tak większość czasu biegam za Nim jak szalona bo gania od furtki do furtki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój natomiast jest z tych bardziej biernych (przynajmniej obecnie), przez co skupia się na przedmiotach;))

      Usuń
    2. o to zazdroszcze ;-) mojemu zabawki nie sa potrzebne i tak lepsze to co ktoś ma :P w ogóle on mało co piaskownicowy jest.. hmm

      Usuń
  2. Wiesz ja należę do tych mam, które zawsze z bezpiecznej odległości obserwują dziecko i w razie czego reaguję. Co do sytuacji, gdy któreś dziecko wysypie któremuś piasek na głowE, kiedyś się denerwowałam i tak jak ty byłam zła na to dziecko dzisiaj nie czuję złości bo moje dziecko też czasami coś takiego zrobi. Nie ważne ile się tłumaczy. Pożyczanie zabawek? Ja przyjęłam taką zasadę jeśli moje dziecko nie chce się podzielić swoimi zabawkami, szanuję to. Tłumaczę mu, że inne dziecko chce się tylko pobawić i mu to odda, ale jeśli mimo to nie chce się podzielić to nie zmuszam. Tylko zawsze wtedy mówię mu, że on też nie może bawić się zabawkami innych dzieci. Najstarszy i średni, wyrastając na tej zasadzie wyrośli na dzieci które chętnie dzielą się zabawkami, więc chyba dobra zasada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie zmuszam usilnie do dzielenia się daną zabawką. Pytam tylko czy pożyczy, żeby inne dziecko mogło zobaczyć z bliska lub pobawić się. Z reguły działa. Potem chwalę, że ładnie z jego strony, że pożyczył. Jeśli nie chce trudno. Może następnym razem.

      Usuń
  3. U nas na placu zabaw jest tzw. wspólnota zabawek :D Każdy ma swoje zabawki podpisane mazakiem, jak się przychodzi to się wrzuca wszystko do piaskownicy, dzieci podchodzą i wybierają czym chcą się bawić. Oczywiście "kłótnie" też są, ale tylko wśród najmłodszych. Jest wyrywanie zabawek, płacz itd., ale staram się tłumaczyć Maluchowi, że trzeba się podzielić. Czasem tak się "szarpią", że potrafią jakąś zabawkę rozwalić na pół. Ale myślę, że z wiekiem, to minie. Starsze dzieci (od 3 lat w górę, ustępują tym młodszym, więc maluchy wyrywają tylko między sobą).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny pomysł z tą wspólnotą zabawek:))) Ale z doświadczenia wiem, że często jest taka jedna, pożądana rzecz, którą w tej samej chwili chcą bawić się wszystkie dzieciaki. I wtedy jest cyrk;)

      Usuń
  4. My dopiero co zaczynamy życie piaskownicowe i na razie obserwuję jak mała sobie radzi w kontaktach z innymi dziećmi i nie ingeruję. Nie mogę zrobić z niej "ciapatki". Na szczęście nie było sytuacji drastycznych, bo wtedy nie wiem jak bym zareagowała. Irytują mnie z kolei przewrażliwione matki, które pilnują każdej zabawki jakby to jakiś skarb był. Bez przesady - przynoszą do piaskownicy, to muszą się liczyć z sytuacjami, że inne dzieci też będą chciały się pobawić tymi zabawkami. No i łopatki, uwierzcie, ale roczne dziecko nie jest w stanie zepsuć. Niestety inne matki uważają chyba, że jednak można. Masakra:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście popadanie w taką skrajność to już przesada. W końcu to są tylko zabawki.

      Usuń
  5. Ja też się często zastanawiam czy ingerować, czy pozwolić maluchom uczyć się relacji z innymi. I częściej pozwalam na to drugie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również wolę tę drugą opcję;)

      Usuń
  6. Zawsze mówiłam dzieciom, żeby dzielili się zabawkami z innymi dziećmi bo potem, na drugi raz inne dziecko podzieli się też swoimi zabawkami z nim.

    OdpowiedzUsuń
  7. czytam i się zastanawiam jak to będzie ze mną

    OdpowiedzUsuń
  8. ja ingeruję jak już jest ostateczność choć ostatnio zwróciłam uwagę dużo starszemu chłopcu bo np moj mały był na takim ruchomym podeście jak go tam asekurowałam tylko a ten sześcioletni jak nie wskoczy na to dobrze że zdązylam złapać swego ... i weż tu czasem nie zwróć uwagi zważywszy że większośc starszych dzieci uważa na takie maluszki czasem aż do przesady :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z piaskownicą problemu nie mam bo mamy prywatną na podwórku ale zawsze zastanawiam się jak reagować jak dziecko jest w towarzystwie innego malucha. Ala jest typem samotnicy. Może przebywać w towarzystwie a i tak zajmuje się sobą. Gorzej u mnie z reakcją na zachowania innych dzieci bo one by jej na głowę wlazły, wszystko zabrały a mnie wtedy trzęsie, że inne mamy nie reagują.I wciąż odwagi brak by tym mamom szepnąć słówko.

    OdpowiedzUsuń
  10. To jest dośc trudny temat. Staram się nie ingerować ale... No właśnie czasem trudno się powstrzymać, np. gdy mój synek pożyczył jakiemuś chłopcu rowerek, a później prosił go o zwrot a tamten go ignorował, w końcu się włączyłam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)