poniedziałek, 6 maja 2013

Cudowne zdrowie

To był wyjątkowo dziwny długi weekend. Plany były, chęci również... Jednak z powodu chorób, pierwsze dni mojego ulubionego miesiąca w roku, upłynęły pod znakiem niedomagania i frustracji. Wprawdzie nic strasznego nas nie dopadło, ale skutecznie popsuło nam plany i atmosferę.

Jak to jest, że najbardziej doceniam właśnie to czego w danej chwili brak. A nie potrafię cieszyć się z tego, gdy to jest? Zdrowie. Dlaczego nie myślę o nim, gdy nie mam z nim problemów?

Od ponad dwóch tygodni borykam się z zapaleniem nerwu albo mięśnia barkowego (wciąż nie jestem pewna co mi dolega). Nie dość, że w odstawkę poszły moje ćwiczenia i bieganie, to jeszcze chodzę pokrzywiona i udręczona.  A jeszcze, żeby tego było mało, dopadło mnie zapalenie zatok i to w bardzo podłym wydaniu, bo głowa boli mnie już od kilku dni, a tabletki średnio pomagają.
Na domiar złego Mężu również walczy już kilka dni z jakimś przeziębieniem. Licho jakoś nie chce odpuścić łatwo.

I jak można coś planować i realizować, gdy człowiek niedomaga? Za kilka tygodni skończę trzydzieści parę lat, a zaczynam już gderać jak stara baba. A dziwiło mnie, gdy słyszałam z ust starszych osób, gdy w kontekście planów na najbliższy czas mówili "zrobi się, gdy zdrowie będzie". Wtedy traktowałam to jak jakąś osobliwą kokieterię, bo co może zmienić się w ciągu kilku dni? Otóż wiele, jeśli nie wszystko.
Najbardziej w tym moim niedomaganiu dobijała mnie niemoc związana z zajmowaniem się Dzieckiem. Przyznam, że wpadłam w lekką panikę. No bo jak to będzie jeśli ja naprawdę nie mogłabym czegoś zrobić. A ja MUSZĘ być sprawna i zdrowa dla mojego Malucha. Bezradność dobija mnie najbardziej. Przerażające, jak wszystko może być ulotne i chwiejne. Jak nie doceniamy tego co mamy, skupiając się na mało istotnych pierdołach.

Dobrze, że Mały Bu jest zdrowy i tryska humorem i energią. Mam nadzieje, że do moich urodzin my również uporamy się ze swoimi dolegliwościami, bo mamy co świętować. 


15 komentarzy:

  1. Przechodziłam ten stres, jak Maluch miał niecałe 4 miesiące. Kompletnie siadł mi kręgosłup, musiałam leżeć plackiem około 3 tygodni :/ Z dnia na dzień musiała pojawić się u nas niania, całkowicie obca dla mnie babka. Wtedy nie mieściło mi się to w głowie, że jak to, nie będę mogła nosić swojego malutkiego dziecka? Nie będę mogła przewijać, karmić itd.? Wtedy to był dla mnie dramat. Ale jakoś przeżyłam :)
    A takie zapalenie nie wyjdzie na usg?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niezłą masakrę przeszłaś. Lekarz nie dał mi skierowania na żadne badanie. Obejrzał mnie cokolwiek i orzekł, że to jakieś zapalenie... Chyba muszę wziąć sprawy w swoje ręce, bo jakoś nie przechodzi.

      Usuń
    2. Lepiej się za to zabrać teraz, żeby nie zrobiło się z tego coś przewlekłego.

      Usuń
    3. Masz rację. Dzięki:)

      Usuń
  2. Zdrówka dużo, dużo, dużo dla całej rodzinki i samych słonecznych dni !

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowia w dużych ilościach !

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj.
    I mnie dopadło przeziębienie, z którym się mecze będąc w ciąży i nie mogąc się go pozbyć dlatego łącze się z wami i sobie jak i Wam życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Tobie również życzymy dużo zdrowia:))

      Usuń
  5. Zdrówka życzę, zatoki to wielkie paskudztwo, też miewam od czasu do czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z zatokami męczę się już od 10 lat. Wystarczy przeciąg lub chłodny wiatr i już bolą. Pomaga mi wygrzewanie gorącą solą zawiniętą w lnianą ściereczkę. Pozdrawiam:))

      Usuń
  6. Mam nadzieję, że szybko się z tego pozbierasz! Cieplutko pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Już jest lepiej:) Dziękuję i również pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. cieszę się że już jest lepiej!! trzymajcie się w zdrowiu :-)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)