niedziela, 21 kwietnia 2013

Intuicja mnie zawodzi

Dziś niedziela, więc jak przystało, wybrałam się do kościoła. I jak to bywa w ostatnim czasie, poszłam sama. Mały Bu nie toleruje kościelnego hałasu, więc nie zabieramy Go tam. Ostatnie próby kończyły się histerią i płaczem. Bu wie co to jest za miejsce, wchodzimy tam czasem, gdy nie ma Mszy, gdy jest cisza i spokój. A ja chcąc dać Mu dobry przykład i samemu znaleźć trochę wyciszenia i refleksji postanowiłam chodzić tam każdej niedzieli o tej samej porze.

W tym czasie moi Faceci zostają w domu, albo wychodzą na spacer. Tym razem wybrali to drugie, gdyż żal było nie skorzystać z takiej pogody. W efekcie mieli czekać na mnie pod kościołem.

Gdy Msza rozpoczęła się na dobre, usłyszałam nagle, gdzieś z tyłu przy drzwiach wejściowych, straszny, przeraźliwy płacz dziecka. Mojego Dziecka. Już wiedziałam. To mój Mężu znowu próbuje przekonać Malucha do czegoś, na co Mały nie ma ochoty. Mam w pamięci podobną sytuację z ostatnich Świąt. Pomyślałam sobie, po jakiego czorta, On tak męczy naszego Synka. Kaznodzieja się znalazł. Sam bywa w kościele od wielkiego święta, a Dziecko będzie zmuszał. Wstałam jak oparzona i lecę do wyjścia. Wiedziałam, że jak tylko wyjdziemy z kościoła opieprzę Go porządnie.

Przepycham się przez tłum, podchodzę do drzwi. Rozglądam się, a moich Chłopaków nigdzie nie ma. Faktycznie dziecko płacze, ale jakieś inne. Nie moje. Żeby do końca nie wyjść na wariatkę, opuszczam kościół.

Stoję pod tymi drzwiami i dochodzę do wniosku, że sfiksowałam do końca. Nawet w kościele, nie potrafię wyłączyć się, tylko myślę, czy z moim Synem wszystko w porządku. I jak mogłam pomylić płacz innego dziecka z własnym. Podobno matka wie, kiedy płacze jej dziecko... Dziś zwątpiłam w tę moc.


21 komentarzy:

  1. Dla mnie wszystkie dzieci płaczą tak samo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci płaczą podobnie.
    Jesteś normalna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, tak to jeszcze nie mam ;) Może dlatego, że nigdy mi nie przyszło do głowy, że osoba opiekująca się Córką zrobi coś wbrew moje woli (weźmie Ją nie tam, gdzie ustaliliśmy).
    Chociaż w sumie dzieciaczki wrzeszczą podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się zgadza, ale dwulatek bywa nieprzewidywalny, więc wymyśliłam sobie, że może przewrotnie sam zasugerował Ojcu, żeby wejść do kościoła. Zresztą w czasie tych kilku minut dużo absurdalnych rzeczy sobie wymyśliłam...

      Usuń
  4. Nigdy nie mogłam pojąć czemu rodzice siłują się z płaczącymi dziećmi w kościele. Potem się dziwić, ze traumę mają, nie mówiąc już o tym jak bardzo irytujące jest słuchanie drącego Dziecka...

    Oj tam Mama nie przejmuj się. Wrażliwe serce masz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem co masz na myśli. Nie rozumiem czym kierują się tacy rodzice. Dla mnie jeden raz, gdy Mały wpadł w histerię, był wystarczającym powodem, by więcej nie zmuszać Go do tego. W tej sytuacji, jak widać to ja mam jakąś traumę;)

      Usuń
  5. każda matka rzuca się w obronie swojego dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A u nas mała uwielbia chodzić do kościoła. Chodzimy na mszę na maluszków. idziemy do przodu i ze wszystkimi dziećmi siedzi na schodach na Ołtarzu :)

    A płacz własnego dziecka to i mi zdarzyło się pomylić z innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym bardzo, żeby u nas też tak było, ale nic na siłę. Myślę, że z czasem Synek oswoi się. Póki co mówi, że w kościele głośno śpiewają:)

      Usuń
  7. Nic się nie martw. Płacz mojego dziecka również wydawał mi się kiedyś jedyny w swoim rodzaju. Po porodzie, idąc do szpitalnej łazienki byłam w stanie bezbłędnie odszyfrować łkanie mojego synka, i odróżnić je od płaczu i zawodzenia wszystkich innych noworodków. Czym jest większy, tym bardziej.. hmm.. typowo beczy. Pewnie też niedługo zacznę go mylić z innymi młodocianymi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. może jeszcze mu się zmieni ?? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiadomo;) Kolędy do tej pory śpiewa, więc raczej nie zanosi się, żeby zupełnie zrezygnował z wiary;)

      Usuń
    2. mój za to na dźwięk organow wpadał w dziki szał histerii, a na głos księdza przez głośnik ( w innym kościele ) z diabełka zmieniał się w aniołka..
      hmmm..

      Usuń
    3. Zawsze to jakieś rozwiązanie, przynajmniej dziecko uanielone i spokojne jest:))

      Usuń
  9. Płacz dzieci podobny przecież a w kościele też inna akustyka, nie ma co rąk załamywać :)Wszystko w normie.
    A dzxiecko z czasem dorośnie , zacznie chodzić do kościoła. Póki małe to troszkę zbyt długo trzeba nieruchomo siedzieć, to dla dzieci bardzo trudne

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja niby w kościele chętnie i grzecznie... Ale za to cały czas na rękach :) Przy czym ja Ją w wózku zabierałam już jak 4-5m-cy miała. Nie miałam z kim zostawić, a sama chciałam iść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również wcześniej chodziliśmy i nie było problemu. Ta sytuacja jest od niedawna. Kiedyś płaczem zareagował na śpiew na początku mszy i niechęć pozostała.

      Usuń
  11. Z tym myśleniem o dzieciach mam podobnie.
    Z kościołem się "pokłóciłam" więc nie mam problemu w temacie dzieci i kościoła ;) pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta moc matki jest na pewno z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. płacz dziecka zawsze łapie za serce ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)