poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Badanie krwi cz. 2

Muszę z pokorą zmienić zdanie na temat naszej służby zdrowia. Sama jeszcze do końca nie dowierzam, ale muszę napisać, że w szpitalu może być miło i można spotkać tam całkiem życzliwy personel.

Jakiś czas temu pisałam o robieniu morfologii Małemu Bu. Wtedy wybraliśmy prywatne laboratorium, bo sądziłam, że w takim mogę liczyć na lepszą obsługę i mniejszy stres Malucha. Wynik był zadowalający, ale nieidealny. Synek miał troszeczkę obniżoną hemoglobinę. Pediatra zaleciła nam kolejne badanie po upływie kilku tygodni. Zasugerowała, żeby tym razem skorzystać z miejskiego szpitala. Dała nam skierowanie na morfologię i żelazo. Szczerze przyznam, miałam obiekcję czy warto jechać do takiego miejsca. Nie oczekiwałam jakiegoś szczególnego traktowania małych dzieci. Jednak myliłam się bardzo.

W piątek rano wybraliśmy się do szpitalnego laboratorium. Szczęśliwie trafiliśmy, bo nie było kolejki, więc z marszu przeszliśmy do sprawy. Gdy podałam pielęgniarce skierowanie, ta uprzedziła mnie, że badanie żelaza wiąże się z pobieraniem krwi z żyły. Zbladłam i jak przystało na matkę panikarę, oczami wyobraźni zobaczyłam moje szarpiąc się Dziecko i wszystko dookoła zbryzgane krwią. Jak zawsze w takich sytuacjach wpadłam w popłoch. Mieliśmy jednak szczęście, bo trafiliśmy na miłe pielęgniarki, które chyba zauważyły moją panikę, bo od razu poinformowały, że jeśli mam obiekcję, to mogą poprosić panie z Oddziału Dziecięcego i tam zostanie pobrana krew. Dały nam probówkę i skierowały do odpowiedniego miejsca.

Na Oddziale Dziecięcym również spotkaliśmy życiowy personel. W gabinecie zabiegowym Mały Bu, cały czas przytulany przeze mnie, miał pobraną krew i praktycznie obyło się bez łez. Myślę, że Dziecko w ogóle nie przejęłoby się całą sytuacją, gdyby nie moja panika i gęba wykrzywiona do płaczu. Po minucie było po wszystkim.

Czy to nie wspaniale, że w naszych szpitalach zdarza się tak dobry i wyrozumiały personel? Czy nie może być tak zawsze i w każdej placówce? A może przywykliśmy do niskiego poziomu świadczonych usług, że wszelka dobroć i uprzejmość wydaje się bardzo egzotyczna...

Dodam, że wynik wyszedł prawidłowy, a żelaza mamy ponad normę.


11 komentarzy:

  1. Może być, że mamy już takie wrodzone "uwaga" jeśli chodzi o SZ.
    Fajnie, że trafiliście tak dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już widzę siebie w takiej sytuacji. Jestem panikara numer 1 i wyjek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, czuję ulgę wiedząc, że nie jestem sama;P

      Usuń
  3. Oby we wszystkich szpitalach tak było!:)Super, że tak się Wam udało.
    Ja z kolei nie jestem już panikarą.A byłam, ale mi przeszło mając za sobą kilka pobrań krwi u córki, które dzielnie zniosła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobry personel to podstawa! można go spotkać i w szpitalach i w prywatnych placówkach.. tak samo jak zly.. brr..

    OdpowiedzUsuń
  5. no to super, że się tak udało

    OdpowiedzUsuń
  6. fajnie, że o tym piszesz, bo tak często narzekamy na naszą służbę zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak widać nie ma reguły, aczkolwiek staramy się na ile tylko się da unikać lekarzy i wszelakich placówek medycznych.

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas w szpitalu niestety nie ma takiego luksusu :-/
    Dobrze trafiliscie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dołączam się, tym bardziej, że jestem świeżo po szpitalu z małą

      Usuń
  9. Wydaje mi sie, że troszkę z przyzwyczajenia gdera się na szpitale, wiadomo, ze nie wszędzie jest źle a wszystko od ludzi zależy. Jak trafi się na sympatyczny personel to już jest plus

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)