poniedziałek, 4 marca 2013

Nie na wesoło

Z góry uprzedzam, to nie jest wesoły, wiosenny post. Mimo, iż zdecydowanie wolę pisać o miłych rzeczach, muszę napisać co mi leży na sercu. Muszę.

Tak ostatnio podziało się, że w mojej najbliższej rodzinie, straciliśmy maleńką Iskierkę. Taką maleńką, że nie widoczną jeszcze gołym okiem. Ale była.
Najprawdopodobniej w wyniku nieudolności lekarza, który ginekologiem się zwie, a może z powodu chorego systemu, Iskierki już nie ma.

Zaczęło się od tego, że M. rano przed wyjściem do pracy zaczęła krwawić. Szybko wybrała się do swojego lekarza. Lekarza popularnego w mieście i sprawdzonego podczas poprzedniej ciąży. Doktorek wypisał zwolnienie lekarskie i spławił M. W nocy M. dostała silnego bólu. Pojechała z mężem do szpitala, w którym pracuje owy ginekolog. Tam nie chcieli z nią rozmawiać, ani tym bardziej jej zbadać, bo u nich tępy dyżur. Kazali jechać do drugiego szpitala, na drugim końcu miasta, a w zasadzie już poza miastem. Nieważne, że środek nocy. Najważniejsze były bzdurne PROCEDURY, a nie ratowanie małej Iskierki. M. dotarła do drugiego szpitala, jednak było już za późno... Nie będę już opisywać co przeżyła M., jak była potraktowana kobieta nosząca pod sercem nowe życie. PROCEDURY. To jest słowo klucz w polskiej służbie zdrowia. Nie liczy się nikt, ani nic więcej. PROCEDURY.

Po niecałych dwóch dobach pobytu w szpitalu M. trafiła ponownie do szpitala z powodu bardzo słabej morfologii. PROCEDURY. Po co kobietę po takim przeżyciu dłużej hospitalizować. Po co obserwować. W końcu to błahostka. Straciła tylko dużo krwi. O godności i wsparciu już nie wspomnę. Zatem M. ponownie w szpitalu. Po długim czasie oczekiwania podali Jej krew. Trzy jednostki. Jest lepiej. O ile po takim koszmarze można czuć się lepiej.
Ot, służba zdrowia. Słaby żarcik z taką nazwą dla tego tworu, który więcej szkód przynosi niż pomocy...
Mam dosyć tego chorego systemu. Powoli także kraju. Zakłamanego na każdym kroku. Niedobrze mi, gdy słyszę hasła o szanowaniu nienarodzonego życia. Kto ma szanować to nienarodzone życie?! Pewne jednostki czy wszyscy? Ze służbą "zdrowia" na czele?
Pamiętam, gdy będąc za granicą stałam murem za swą Ojczyzną. Gdy Polacy na emigracji wylewali pomyje na Polskę byłam zgorszona. Broniłam swego. A teraz rozumiem. Nie wspiera nas ten nasz kraj. Nie broni się ani życia poczętego, ani narodzonego.
Nie mam komfortu psychicznego, że będąc w ciąży faktycznie będę w uprzywilejowanej sytuacji, bo noszę nowe życie. PROCEDURY są najważniejsze.

Nie dziwi mnie zatem niż demograficzny.
Nie dziwi także skala emigracji.



22 komentarze:

  1. przykre....bardzo Wam współczuję .....

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, o czym piszesz. To chore, ale tak po prostu u nas jest :/

    OdpowiedzUsuń
  3. To bardzo smutne :(
    Sama pierwszego Aniołka straciłam... może nie zostałam tak potraktowana, ale w naszym mieście kobiety, które mają "zabieg" leżą przed i po z kobietami, które mają ciążę zagrożoną.... tyle, że One mają nadzieję, a ja jej już nie miałam :( ........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero subtelne procedury służby "zdrowia":/ Załamać się można.

      Usuń
  4. Bardzo mi przykro... Nie wiem co mogłabym napisać...

    OdpowiedzUsuń
  5. Po tych wszystkich historiach już ręce opadają. Normalnie czuję bezradność. Współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję.... potrzeba teraz Waszego wsparcia....

    OdpowiedzUsuń
  7. współczuje przeżyć :( i masz rację nie takiej Polski nam trzeba

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie współczuję, przykre to, co się wyczynia ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nasza Polska rzeczywistość.... po prostu ręce opadają.
    Współczuję, i dokładnie rozumiem co przeżywa "M" sama to kiedyś przeszłam :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Bo to nie ich,co ich obchodzi inne dziecko

    OdpowiedzUsuń
  11. Znieczulica, jednym słowem, w naszych szpitalach.Współczuję..

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo smutne to o czym piszesz, współczuję Twojej M., głupie procedury skazują niewinne istoty te w łonie i poza brzuszkiem na śmierć. Dlaczego się pytam?

    OdpowiedzUsuń
  13. Przykre bardzo ale prawdziwe, taka nasza polska rzeczywistość :/

    OdpowiedzUsuń
  14. smutne :( i takie prawdziwe :( współczuję M. ...

    OdpowiedzUsuń
  15. Coś okropnego :( Też byłam na emigracji i broniłam naszego kraju w rozmowach z emigrantami mówiącymi że Polska to szambo. Dopiero jak tu wróciłam dowiedziałam się jak w Polsce traktowany jest człowiek. Głośna w mediach tragiczna historia małej dziewczynki, do której nie przyjechało pogotowie jest tego dobrym przykładem. I mała Iskierka, o której piszesz. Ci, którzy mówią o obronie życia poczętego to banda polityków dla których ważne są tylko idee, a nie prawdziwy, żywy człowiek. Czytałam kiedyś o tym, jak są traktowane w Polsce kobiety po poronieniu - jeszcze przed chwilą lekarz mówił: "pani dziecko", "pani maleństwo", a po chwili nagle przechodzi do terminologii" płód usunięty przez organizm". Szok, po prostu, jak taka matka ma się czuć? Niż demograficzny naprawdę mnie nie dziwi. Wyrazy współczucia dla M.

    OdpowiedzUsuń
  16. Współczuje Wam bardzo musicie teraz być dzielni i zawsze przy M.

    Mojej koleżance mądrzy lekarze kiedy w piątek rano stwierdzili, że ciąża obumarła kazali sie zgłosić na "zabieg" w poniedziałek ! Patologia dla kobiety która przeżywa osobisty dramat kazać iść do domu na 3 dni bo nie ma miejsca w szpitalu ehh

    Miałam tak samo jak Ty kiedy mieszkałam za granica irytowalo mnie jak Polacy mówili o Polsce , teraz sama gdybym mogła spakowałabym walizki i wyjechała .

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeju... jak mi przykro. Od razu mi się przypomniało, jak ja zalana krwią jechałam w piątym miesiącu do szpitala [30 kilometrów], bo karetki powiedzieli, że nie wyślą. Na szczęście lekarz ginekolog był ogarnięty i od razu mnie hospitalizował...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)