środa, 13 lutego 2013

Napady złości u dzieci

Ostatnio zaczytuję się w książce "Mądrzy rodzice" Margot Sunderland. W najbliższym czasie, gdy tylko zakończę lekturę, postaram się jak najszybciej ją zrecenzować. Dla mnie zawarta w niej wiedza jest niezwykle pomocna. I jasna, co najważniejsze. Kusi mnie, by rzec, genialna.

A teraz, ponieważ jest to temat najbardziej mi bliski, napiszę trochę o dziecięcej złości, a raczej o jej odmianach.
Autorka "Mądrych rodziców" wyróżnia dwa rodzaje złości u maluchów i zależnie od tego, z którym mamy do czynienia wskazuje skuteczne i niekrzywdzące dla psychiki dziecka reakcje rodziców.

I tak mamy:
- napady złości związane z cierpieniem
- napady małego Nerona. 

Pierwszy rodzaj złości jest wynikiem nieświadomego działania dziecka, a ponieważ jego mózg nie jest jeszcze dostatecznie rozwinięty, maluch nie potrafi samodzielnie poradzić sobie z narastającymi emocjami. Taki napad złości może być spowodowany bardzo silnymi uczuciami, stratą lub frustracją, które wywołują u dziecka wstrząs.
W takiej sytuacji należy podejść do malucha bardzo wnikliwie, dziecko nie poradzi sobie bez pomocy opiekuna. Zadaniem dorosłego jest uspokajać hormonalną burzę szalejącą w mózgu i ciele dziecka.
Dlatego należy:
- podejmować proste spokojne działania,
- próbować odwrócić uwagę, zainteresować czymś ciekawym, najlepiej dalekim od źródła dziecięcej rozpaczy,
- czule przytulać, można powtarzać "wiem, rozumiem". Dzięki bliskiemu kontaktowi z rodzicem, niedojrzały układ regulacji pobudzenia organizmu tulonego dziecka uspokaja się.
- unikać stosowania metody "time-out",
- unikać pozostawiania dziecka w odosobnieniu,
- należy pamiętać, że w przypadku takiego napadu złości, dziecko autentycznie cierpi.
Ignorowanie lub karanie dziecka za takie napady może być dla niego bardzo szkodliwe.
A z drugiej strony mimo, iż napady te są związane z bólem, są one potrzebne do powstawania w mózgu ważnych ścieżek umożliwiających radzenie sobie ze stresem w późniejszym życiu.


A teraz o drugim, znacznie trudniejszym, napadzie złości.
Złość małego Nerona wynika z pragnienia manipulacji i kontroli. W tej sytuacji dziecko nie doświadcza bólu, paniki i rozpaczy tak jak w poprzednim przypadku. Jego ciało i mózg nie są zalewane hormonami stresu, co ma miejsce przy napadzie złości spowodowanej cierpieniem.
Dziecko, któremu zdarzają się takie napady najwyraźniej nauczyło się, że jego złość i płacz może przynieść żądane zachowania u dorosłych.
Podczas takiego "ataku" dziecko daje do zrozumienia "daj mi to czego żądam, natychmiast!". Co ciekawe, z reguły nie towarzyszą dziecku łzy. Maluch jest w stanie jasno wyrazić swoje oczekiwania. Przy takim napadzie złości, jak podaje Autorka, mózg dziecka wykorzystuje czołowe płaty, by zachować się z premedytacją i celowo. Podczas gdy przy poprzednim napadzie dziecko nie myśli racjonalnie, a przez to, brak jest z nim kontaktu.
Co robić?
- nie dostarczać dziecku publiczności, należy wyjść z pokoju (pod warunkiem, że mamy pewność, że to nie jest napad złości związanej z cierpieniem)
- nie próbować przekonywać, nie negocjować,
- dawanie w tej sytuacji buziaka mija się z celem, bo dziecko otrzymuje jakby gratyfikację za niewłaściwe zachowanie,
- przeciwstawiać się w sposób zdecydowany i wyraźny,
- odpowiadać stanowczo na żądania dziecka,
- zasugerować, że podczas spokojnej rozmowy można więcej osiągnąć niż podczas krzyku,
- można spróbować sytuację obrócić w żart,
- ostatecznie można zastosować metodę "time-out" ,ale tylko wtedy, gdy dziecko zachowuje się naprawdę agresywnie, bije lub kopie (zwłaszcza, gdy maluch ma ponad 5 lat). Można wówczas dziecko zabrać do drugiego pokoju i wyjaśnić, że "Przyprowadziłam cię tutaj, bo bijesz innych, wyrządzasz krzywdę. Nie należy tak postępować".
Ignorując napady złości małego Nerona pomagamy dziecku rozwijać prawidłowe umiejętności społeczne. Bardzo ważne, aby maluch nie czuł się upokorzony przegraną walką i nadal miał poczucie godności. Po całym zajściu należy zachowywać się jak wcześniej. Zapewniać bliskość, swoją uwagę, nagradzać i chwalić za dobre zachowanie.

Odróżnienie jednego napadu od drugiego bywa bardzo trudne, ponieważ często jeden stan przechodzi w drugi. Jak sugeruje Autorka można powiedzieć "nie będę reagować na twoje rozkazy, lecz pomogę ci, gdy będziesz odczuwał ból".

I jeszcze na koniec, co może wyzwalać u dziecka takie stany:
- nuda,
- frustracja,
- rozczarowanie
a także:
- zmęczenie i głód,
- niedojrzałość mózgu, który intensywnie rozwija się w pierwszych latach życia
- niezaspokojenie potrzeb psychologicznych,
- intensywne emocje,
- stres rodzica,
- styl wychowania.

Myślę, że warto znać różnice pomiędzy tymi rodzajami zachowań i bacznie przyglądać się naszym Maluchom, by wiedzieć czy nasze działanie pomaga im czy szkodzi. 

 

21 komentarzy:

  1. U nas najczęściej występują te buntownicze napady złości, ale już co raz rzadziej. Po prostu zaczyna rozumieć, że nic nie zyska i nikt się nie ugnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka jest świetna :) To najlepszy poradnik dla rodziców, jaki czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Norbert ostatnio miał napady złości jak nie potrafił sie do końca wysłowić ;-) denerwował się że ktoś go nie rozumie :D

    oczywiście zlości i próby wymuszania też są dość częste próba sił trwa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... do tej pory spotykałam jedynie małych Neronów. Muszę zapoznać się z tą książką - wydłuża mi się lista lektur.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna książka, zaglądam do niej co jakiś czas. Ale powiem Ci, że w kwestii tych napadów złości to czułam lekki niedosyt bo tak trudno je rozróżnić, że zdałoby się więcej wskazówek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. Ja również czuję taki niedosyt;) Nie pozostaje nic innego jak być czujnym;)

      Usuń
  6. dzięki Ci za ten post.
    myślałam, że wiem, że jest jedna histeria bo chce iść za mną tam gdzie mu nie wo;lno a zaczekać nie chce i wtedy co?! wtedy mam dokładny obraz małego Nerona + lzy jak grochy wiec co mam myśleć? :/ :/ odsyłam go do pokoju, prosze, żeby zaczekał, daje zabawki a ten sie zanosi i tak w kołko ze 100 razy w końcu wkładam go do kojca na te 2 minuty, wychodzę ( histeria cały czas ) mogę wreszcie np. odcedzić makaron a raczej nie chce wtedy miec malca u nogi przywieszonego :/ a słysze z pokoju.. CISZE zajął sie sobą w najlepsze po ok minucie. jak tylko mnie zobaczy wstaje, rzuca wszystko i ryczy od nowa.. :/ :/
    co wtedy? czy ja dobrze robie? ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój "wisi" mi przy nodze cały czas;) Dziś na przykład, gdy robiłam obiad, malował kredkami siedząc na podłodze obok moich stóp. Nie ma opcji, by został sam w drugim pokoju. A ja nie walczę z tym:) Gadamy sobie, śpiewamy. Widocznie potrzebuje być blisko mamy. Dlatego mam towarzystwo praktycznie we wszystkim co robię;) I oczy dookoła głowy;) Nie twierdzę, że czasem nie wkurzam się, gdy muszę robić coś jedną ręką, bo na drugiej mam Malucha. Ale co zrobić...
      Dorotka, bardzo polecam Ci tę książkę. Zupełnie inne spojrzenie na sprawy wychowawcze.

      Usuń
    2. wiesz co ale mój od razu zaczyna broić -_- ostatnio wbiega do kuchni rozpędzony i "hamuje " przed kaloryferem! wystarczy sekunda i już tam jest, robi to specjalnie bo czeka na moją reakcje :/
      nie będe go izolować ale rozumiesz, że sa takie sytuacje, że on nie może przy mnie być bo to niebezpieczne np. otwieranie piekarnika - od razu łapki chce włożyć! :/ :/

      ps- wiesz, ze wczoraj w nocy odkryłam skąd Twój podpis " Mamade" ? oh co za olśnienie ;-))))))))))

      Usuń
    3. Może chce zwrócić na siebie uwagę. U nas jest tak, że gdy tylko zajmuję się czymś innym, a Mały chce bawić się tylko ze mną, to jest pewne, że zaraz coś, albo rozsypie, albo porozrzuca, albo zacznie wylewać picie z butelki.
      Z piekarnikiem zrobiłam tak, że pozwoliłam mu dojść blisko nawet dotknąć gorących drzwi po to, żeby wiedział o co chodzi. Teraz wie, że gdy powiem, że gorące nie dotykać, to nie dotyka, bo wie, że taki kontakt jest przykry;) Tylko obserwuje co ja robię. Natomiast na obecność w kuchni wymyślam różne zajęcia. Zamiata sobie, zbiera paprochy, wyrabia ciasto na pierogi, wałkuje na krzesłach, rozsypuje kaszę po podłodze. Krótko mówiąc pełne ręce roboty. On zadowolony, bo jesteśmy razem i ma atrakcje i ja zadowolona, bo mogę coś zrobić. Ale nie zawsze jest kolorowo, bo są takie dni, że ciężko o współpracę, wtedy najlepiej odpuścić najwyżej obiadu nie będzie;)

      P.S. Rozumiem, że udało Ci się złamać me zaszyfrowane imię;P

      Usuń
  7. Dobrze wiedzieć, że są dwa rodzaje takich wybuchów złości:)
    też wczoraj pisałam w tym temacie- http://malynowamama.blogspot.com/2013/02/radzenie-sobie-z-wybuchami-agresji-u.html
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. chyba wydluzyla mi sie lista lektur. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajny post.
    Powinnam przeczytać wszystkie twoje książki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio z biblioteki wypozyczyłam kilka pozycji o wychowaniu dzieci..
    Sa momenty, w których trudno odóżnić lub za nic w świecie nie można, jaki napad złości akurat dziecko przechodzi...

    OdpowiedzUsuń
  11. świetnie że o tym napisałaś, nie wiedzialam że można tak to podzielić. czekam na więcej o książce

    OdpowiedzUsuń
  12. Swietny post. Moje malenstwo ma dopiero 10 miesiecy a juz lubi pokazywac fochy. Pozdrawiam Cie serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mądry post. Jak zobaczyłam Nerona, to już wiedziałam że będzie o mojej córuni :)
    Dzięki za tego posta, bo się spierałam z mężem, który twierdził, że jak robi aferę, to powinniśmy ją przytulając wyjaśnić że tak nie można, a ja twierdziłam że nie przytulamy się póki się drze, bo to oznacza nagradzanie jej za taki stan.

    A co do przechodzenia z jednego stanu w drugi, to moja trzylatka ostatnio wymyśliła, że jak się podczas afery uderzy to będę mogła ją pocałować, bo przecież płacze bo boli, a nie dlatego że robi aferę... No brawo brawo... ;) Na szczęście uderzyła się przypadkiem, bo jak się zacznie celowo uderzać, żebym jej dała czego chce, to będzie przechlapane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to przechodzenie z jednego stanu w drugi, bo gdy maluch zorientuje się, że tak to funkcjonuje, to rzeczywiście może szukać sposobu na zwrócenie na siebie uwagi z innego powodu. Oby jak najmniej takich sytuacji:))

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)