wtorek, 12 lutego 2013

Fasolka po bretońsku

Jedno z moich ulubionych dań. W moim wydaniu obowiązkowo z dodatkiem warzyw. I bez kiełbasy. Dodaję tylko wędzony boczek. I taka smakuje mi najbardziej. Pożywne i aromatyczne danie na chłodne dni. Polecam.

500g fasoli Jaś,
400-500g wędzonego boczku,
1 cebula,
1 marchewka,
1 pietruszka,
1 seler,
pół pora,
5-6 łyżek koncentratu pomidorowego,
2 ząbki czosnku,
2 ziarenka ziela angielskie,
liść laurowy,
3 łyżki majeranku,
pół łyżeczki papryki,
pół łyżki soli.

Fasolę zalewam dużą ilością wody i odstawiam na całą noc.
Następnego dnia odlewam wodę i zalewam świeżą. Dodaję liść laurowy i ziele angielskie i gotuję.
Po upływie 20 minut wrzucam obrane i pokrojone w kostkę warzywa.
Na patelni smażę pokrojoną cebulę oraz boczek. Dodaję do gotującej fasoli. Gotuję szystko, aż fasola stanie się miękka.
Dodaję sól, przyprawy oraz koncentrat pomidorowy. Duszę jeszcze parę chwil.
Na koniec wrzucam przeciśnięty czosnek.
W celu zagęszczenia fasolki, jej część (około szklanki) wykładam do miski i ugniatam tłuczkiem do ziemniaków. Po czym mieszam z resztą potrawy. Smacznego! 


Zapraszam  do zaglądania na profil facebookowy mojego bloga kulinarnego Saganek. Tam znajdziecie dużo ciekawych propozycji na proste i pyszne potrawy. 

https://www.facebook.com/pages/Saganek-moje-kulinarne-wariacje/340743549389107?ref=tn_tnmnhttp://



A od jutra wracam do MŻ - mniej żreć, bo waga stanęła w miejscu.
Takie są skutki pobłażania sobie w kuchni... 


21 komentarzy:

  1. Boże ale mam teraz zachciankę na fasolkę po bretońsku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj ja też bardzo lubię fasolkę, ale raczej nie wskazana w mojej diecie. Kochana życzę ci samozaparcia w ograniczaniu jedzenia

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam fasolkę :))) Ale smaka narobiłaś! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... Ale bym zjadła (niestety w ciąży odstawiłam fasolę, ale... za jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też jestem na diecie MŻ ;) zdecydowanie lepsza niż te bardziej rygorystyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdecydowanie, przynajmniej nie czuję ssania w brzuchu;)

      Usuń
  6. uwwielbiam tylko, że robię tylko z kiełbaska podpieczoną ;D i bez selera i pora :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. uuu, nie lubię fasolki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ojojojojoj... no normalnie dziękuję za ludzki przepis. Bo ja ostatnio zachciałam domowej fasolki a nie ze sklepowego słoika. A w przepisach...dopraw do smaku, dodaj przyprawy...a ja kuchennie to kiepsko stoję, jakoś brak mi wyobraźni co z czym łączyć i jaki będzie efekt finalno-smakowy. A tu wyraźne pół łyżeczki tego, tyle kulek innego. Bosko :) Dziękuję, zapisuję i jutro biegnę do sklepu po artykuły :) Lub pojutrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja z głupim pytaniem...a tej wody to dużo ponad fasolę nalać? Tej już do gotowania oczywiście. Fasola się moczy i jutro wielki debiut ;)

      Usuń
    2. Sama się nad tym zastanawiam, bo czasem robię na oko;) Ale wodę leję tak, żeby fasolka pływała (3-4cm nad fasolą), bo potem dodasz boczek z cebulą i warzywa, więc i tak wyjdzie gęsta. Zresztą zawsze można dolać trochę ciepłej wody z czajnika:) Powodzenia:D

      Usuń
  9. Mój mąż nie jada fasolki to i nie robię :) Może jak wyjedzie sprawię sobie takie danie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie:) Mój ostatnio narzekał, że po tej ilości jaką teraz zrobiłam, długo nie zapragnie kolejnej. A ja wręcz przeciwnie:)

      Usuń
  10. zjadłabym :) ostatnio zaczęłam dodawać pomidory w puszce i tylko trochę koncentratu. Dzięki temu ma taki łagodniejszy smaczek;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ale mi smaka narobiłaś :D mniaaaam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam !! Już nie moge sie doczekać kiedy Jaś będzie większy bo teraz jeszcze sie boje Fasolki i kapusty ;(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)