piątek, 8 lutego 2013

A jednak zima

Wykorzystaliśmy jej hojność na białe szaleństwo.

To nasz kolejny w tym sezonie. 




Może ostatni. Zobaczymy.

Tęsknię już za zielenią.
Poza tym ubieranie przed wyjściem, kilka razy dziennie, zaczyna mi doskwierać.
Mały Bu dziś miał nieciekawy humor. 
Gdy byliśmy na spacerze, tak bardzo się rozzłościł, że rzucił wszystko tzn. pasek do ciągnięcia sanek i uciekł przed siebie, zupełnie nie odwracając się. Nawet nie spojrzał na swą matkę. Ani razu.
Myślałam, że pobiegnie i tak jak bywało dotychczas zatrzyma się w miejscu albo zaraz wróci. Jeszcze nigdy nie był taki wkurzony. Biegł przed siebie zupełnie nie zrażony tym, że wokół idą sami obcy ludzie. Rzuciłam się w pogoń, sadząc, że gdy tylko przytulę Go to się uspokoi. Nic z tego.
Pierwszy raz przytrafił się nam taki atak buntu i rzucania w wykonaniu Malucha.
Gdy wróciliśmy w końcu do sanek płakał już wniebogłosy.
Nie uspokajał Go mój łagodny ton i spokój. Próbowałam także odwrócić uwagę.
Z tego wszystkiego płakać mi się zachciało. Ogarnęła mnie totalna bezsilność.
Już miałam dosyć i tego spaceru, śniegu i tej zimy. Jakby to wszystko miało jakieś znaczenie w tym momencie...
Aż napatoczył się jakiś starszy pan i powiedział przepitym głosem "chłodź chłopczyyyku z dziaaaadkiem, zostaaaw mameeee..."
Mały Bu stanął jak wryty, wytrzeszczył oczy i chwycił mnie ze wszystkich sił. Uspokoił się.

Przez chwilę byłam skłonna ucałować tę zapijaczoną gębę... Taka wdzięczność.

Już myślałam, że opanowałam bunt mojego Dziecka i znam tajemne sposoby na takie zachowania.
Niestety, bez tej nieocenionej "pomocy", miotalibyśmy się jeszcze trochę...
Takie są fakty.
Pan pijaczek odwrócił uwagę mojego Dziecka.
No, ale oznaczałoby to, że codziennie muszę przechadzać się z Dzieckiem obok starszych panów lubiących mocniejsze trunki z rana... Żarcik.



12 komentarzy:

  1. Super :) Zgłoś do konkursu http://www.republikadzieci.pl/konkursy/5046-konkurs-niegowy-wiat.html :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednak "ci" panowie mają jakieś zalety ;) Myślę, że udałoby Ci się bez jego pomocy, ale... skoro pomogło do razu, to tylko się cieszyć (z tego jednego razu).

    OdpowiedzUsuń
  3. no kto by pomyślał, że taki pijaczyna może być dobrą metodą wychowawczą :)))
    wspaniały bałwanek i oby jutro synuś miał lepszy nastrój.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma tego złego, co by ..., itd.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie znoszę jak ktoś tak mówi do mojego dziecka, co to za "chodż ze mną " niestety u mnie nagminne :/ cholera wie czy to jakiś zbok czy przyjazny dziad a dziecko raz się zawstydzi a raz ręke poda :/
    dużo cierpliwości Ci życze.. słynny bunt 2latka chyba zacząl atakować.. ale nie damy się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również tego nie lubię. Na szczęście zdarzyło się to tylko dwa razy.
      Tłumaczę Małemu, że to pan, pani, a nie dziadzia, babcia czy ciocia i rączki nie podajemy. I dziś po tej akcji wytłumaczyłam Mu, że mama nie pozwoli nikomu zabrać Go.
      Jeśli chodzi o Dziecko jestem strasznie nieufna. Mam fioła na tym punkcie.
      Wprawdzie tym razem "pan" okazał się pomocny...;)

      Tylko cierpliwość i spokój uratuje nas od zwariowania:D Nie damy się!:D

      Usuń
  6. Bałwan świetny, współczuję buntu Bu.

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny bałwan :).
    Nie lubię sama przechodzić przy "pijakach", zaraz zaczepią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki;)
      Ale ten akurat przechodził obok nas...

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)