środa, 23 stycznia 2013

Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci - A. Faber, E. Mazlish


Wyzwoleni rodzice,wyzwolone dzieci - 0

Kiedyś wspominałam, że szukając swej drogi do bycia lepszą mamą, sięgnęłam po tę książkę. Wiem, że przeczytam ją jeszcze co najmniej raz. Chciałabym napisać coś mądrego, ale nie potrafię w żaden sprytny sposób zebrać kilku kluczowych myśli, bo myśli mam milion.

Książka została napisana przez dwie amerykańskie matki uczestniczące w zajęciach prowadzonych prze dra Haima Ginotta, znakomitego pedagoga i terapeutę dziecięcego.
Żałuję bardzo, że wcześniej nie trafiłam na tą lekturę. Do tej pory, począwszy od czasów ciąży, przeczytałam kilka książek o macierzyństwie i o rodzicielstwie. Ale żadna z nich nie była tak bardzo pomocna jak właśnie ta.

Książkę szczerze polecam każdemu rodzicowi, każdej babci, dziadkowi czy opiekunowi.
Wyciągnęłam mnóstwo wniosków i choć czytanie zakończyłam wiele dni temu, cały czas rozmyślam o tym wszystkim. Postaram się w skrócie opisać główne założenia. To pozwoli mi uporządkować własne myśli.

My dorośli wpływamy na osobowość dziecka. To my tworzymy w umysłach dzieci złe przekonanie o nich samych. Niestety swoimi nieprzemyślanymi słowami. Etykietujemy dzieci na podstawie ich zachowań. A raz przypięta etykieta tworzy u dziecka przekonanie, że ono właśnie takie jest (np. smutas, leń, księżniczka, niezdara, uparciuch). Dlatego młody człowiek godząc się z tym, nie próbuje tego zmienić. A zatem.
1. Nie oceniajmy dziecka przez pryzmat zachowania. Oceńmy konkretne zachowanie.
2. Nie zaprzeczajmy uczuciom dziecka. Spróbujmy je nazwać. Okazujmy dzieciom empatię. Gdy uczucia zostaną nazwane i zaakceptowane, dzieci lepiej sobie uświadamiają co czują. Dzieci uczą się szanować własne uczucia i ufać im.
3. Nie atakujmy charakteru dziecka. Unikajmy "ty zawsze", "ty nigdy" itp.
4. Uczmy dzieci, na ile to jest możliwe, dokonywać wyboru (np. wybierz, którą czapkę chcesz założyć, niebieską czy szarą?)
5. Pozwólmy dzieciom na samodzielność w takim zakresie w jakim mogą. Starajmy się chwalić opisowo np. "ładnie poukładałeś zakupy w szafce, teraz bez problemu znajdę każdą potrzebną rzecz".
6. Szanujmy dzieci i ich uczucia. Są one takimi samymi członkami rodziny jak dorośli. Mają prawo do swoich uczuć, wyborów i błędów.
7. Nie obwiniajmy dziecka. Gdy jest kłopot, skupiamy się na jego rozwiązaniu. Wspieramy się.
8. Unikajmy stwierdzenia "jesteś grzeczny", albo "jesteś niegrzeczny". Tak naprawdę niewiele one mówią. Dziecko nie wie, czego oczekujemy od niego. Nie wie o co nam chodzi, lepiej opisać dokładnie.
9. Mówmy krótko i rzeczowo. Proste i opisowe stwierdzenia (np. "Bu, mycie zębów" albo "klocki do pudła").
10. Dzieci oczekują szczerości ze strony rodziców.
11. Nie sprawiajmy dziecku przyjemności kosztem cierpienia, któregoś z rodziców. Kiedy dziecko widzi, że przez nie rodzic cierpi, automatycznie czuje się za to odpowiedzialne. Wywołuje to w nim poczucie winy i strach.
12. Nie koncentrujmy się na posłuszeństwie, ale na uzyskaniu współpracy z dzieckiem. Poszukujmy ludzkich rozwiązań.
13. Pielęgnujmy marzenia dziecka.
14. Zachowanie dziecka może się zmienić, poprawić, jeśli będziemy traktować dziecko tak, jakby już było tym kim ma się stać.

I tyle. Albo aż tyle. Myślę, że najlepszą rekomendacją książki będzie to, że odkąd zmieniłam sposób myślenia, a co za tym idzie swego postępowania, żyje się nam dużo lepiej. Naszemu Dziecku jest lepiej. A to jest dla nas najważniejsze. 

P.S.
Zdjęcie okładki książki zaczerpnięte z Internetu  




15 komentarzy:

  1. Mam tę książkę, ale jeszcze nie czytałam. Mam też drugą, "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały", ale też jeszcze nie ruszyłam. Ale przeczytałam "Mądrzy rodzice" Margot Sunderland i bardzo mi się podobała, dużo lepsza niż te klasyczne poradniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam "Mądrych rodziców". Faktycznie jest zdecydowanie lepsza od wielu książek dla rodziców. Dobrze mieć świadomość, że praktycznie wszystko co dzieje się wokół dzieci, wpływa na ich rozwój.

      Usuń
  2. Mam "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały" i "Mądrych rodziców". Tej, o której piszesz nie czytałam, ale może jeszcze to uzupełnię.
    Na mnie te książki też zrobiły duże wrażenie, choć w sumie instynktownie działałam prawie tak, jak one radzą. Ale i tak dowiedziałam się mnóstwo nowych rzeczy, no i usystematyzowałam sobie to i owo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały" również czytam, ale cieszę się, że zaczęłam od "Wyzwolonych rodziców", bo od tej książki wszystko się zaczęło. "Jak mówić..." jest jakby uzupełnieniem tej pierwszej o praktyczne ćwiczenia. Pewnie przeczytam jeszcze pozostałe książki tych autorek. A teraz przymierzam się do zakupu "Między rodzicami i dziećmi" Dra Ginotta.
      Poza tym ta wiedza była mi potrzebna, żeby się ukierunkować, żeby dowiedzieć się co zrobić, żeby było lepiej, a potem by nabrać pewności, że działam dobrze. Choć największą pewność dają mi efekty jakie widzę w naszym domu:)
      Nie wiem tylko co zrobić z krytycznym dziadkiem, który przy okazji spotkania ze swym jedynym wnukiem, musi dorzucić jakiś przytyk pod kątem swego niby ukochanego wnuka. Ręce opadają.

      Usuń
  3. Ja jestem wielbicielką tego duetu. Co prawda lekturę ich książek mam już za sobą, ale chętnie wracam do ich porad. Kilka z nich naprawdę ułatwiło mi życie i pozwoliło spojrzeć na bycie rodzicem trochę z innej strony. Choć wydaje się, że pozornie nic nie zostało odkryte, to zapisane w jednym miejscu słowa mają moc.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam parę książek z tej serii, ale już kilka lat temu, więc czas sobie tą wiedzę odświeżyć. fajnie że tak konkretnie wypisałaś te zasady, dobrze jest sobie o nich przypomnieć

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka brzmi interesująco, naprawdę!
    Ja pamiętam, że przy mojej siostrze był problem gdy przechodziła bunt i wszystko było na NIE. I było na to rozwiązanie: wolisz to czy tamto. I obyło się bez złości i krzyków.
    Teraz siostra ma 12 lat i wyrosła na fajną, mądrą dziewczynkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze, z chęcią bym się z nią zapoznała:)

    OdpowiedzUsuń
  7. dzięki za to, co napisałaś! chętnie kupię tą książkę.
    Chociaż bardzo pomoże mi Twój post :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Post pomocny ;)
    Chyba muszę sie zaopatrzyć w te pozycje bo widać ze warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też czytam takie książki, a potem zastanawiam się nad tym, czy moja nabyta wiedza ma szansę przebić się ponad to, co wyniosłam z domu, o czym wiem, że niekoniecznie jest dobre i prawidłowe w wychowaniu dziecka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem co masz na myśli. Dlatego będę czytać i powracać do tego wszystkiego, aż mi się utrwali;) Poza tym nie chcę, żeby moje Dziecko czuło się tak jak ja się czułam. To jest wystarczający bodziec, by zmienić pewne rodzinne schematy. I jak zaczęłam tak działać to widzę znaczną poprawę. Ale trzeba pracować nad tym cały czas...

      Usuń
    2. W takich wypadkach warto mieć je pod ręką by móc do nich zaglądać :)

      pozdrawiam,
      http://panigielka.blogspot.com/

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)