czwartek, 10 stycznia 2013

Sposób na nocne zmagania i małego buntownika

Pisałam jakiś czas temu o naszych dylematach związanych ze spaniem Małego Bu. Zastanawiałam się jak zmienić sposób zasypiania i co z tym zrobić i czy coś robić z nocnymi pobudkami i przychodzeniem do naszego łóżka. Skłaniałam się wtedy do usamodzielniania Malucha, bo wydawało mi się to słusznym kierunkiem dla Jego rozwoju. Obawiałam się głównie tego, co będzie potem. Jak Synek poradzi sobie, gdy trzeba będzie spać we własnym łóżeczku. Co będzie, gdy pojawi się młodsze rodzeństwo.

Kolejny raz przekonuję się, że moje pomysły i konsekwentne ich realizowanie są niczym wobec postanowień mojego Dziecka. Poza tym, co innego rozważać różne warianty na spokojnie, a co innego działać w problemowej chwili. Zwłaszcza, gdy Maluch płacze. Wtedy liczy się tylko to, aby Mu pomóc.

Myślałam o zmianach to je mam. Tylko kierunek tych zmian jest inny niż przypuszczałam. Otóż, Synek wcale już nie śpi w swoim łóżeczku, lecz ze starymi. Zaczęło się od nocnego marudzenia w związku z wyrzynaniem zaległych piątek. Bu zaraz po uśpieniu lądował u nas. Kryzys ząbkowy minął, a my nadal trwamy we wspólnym rodzinnym spaniu. Jakoś przyzwyczailiśmy się. Chyba dzięki takiemu rozwiązaniu, skończyły się wreszcie nocne pobudki. Wystarczy, że jesteśmy pod ręką, aby Maluch spał spokojnie. Przerobiliśmy także bubusiowe łóżeczko w ten sposób, że usunęliśmy jeden bok ze szczebelkami. Dzięki temu zsunięte łóżka tworzą całość. Najważniejsze, że wszyscy mamy spokojne noce, a Bu czuje się bezpiecznie.

Teraz musimy popracować jeszcze nad usypianiem. Chciałabym, żeby Bu zasypiał w łóżku, najlepiej podczas czytania, śpiewania lub opowiadania bajek.

Zauważam również poprawę w ciąg dnia. Mały Bu jest bardziej wyciszony. Albo jest to wpływ wspólnych nocy, albo buntowanie ustąpiło, albo... ja wyciszyłam się.

Tak, tak moja edukacja nie poszła na marne. Mam nadzieję, że tym razem idę we właściwym kierunku i już nie zgubię drogi. Nareszcie czuję, że robię dobrze, że postępuję w zgodzie z własnym sumieniem i w zgodzie z oczekiwaniami mojego Dziecka.

Otóż, zrezygnowałam z odsyłania Malucha do innego miejsca, gdy np. nie chcę pozbierać rozrzuconych przez siebie rzeczy. Wprawdzie nie przeżywał tego "karania" zbytnio. Zdarzało się nawet, że sam wybierał to miejsce, żeby tylko nie poddać się i nie zbierać rozrzuconych kredek z podłogi...

Jest również mniej napadów złości i rzucania o byle co.

Poszłam po rozum do głowy. Konsekwentnie mówię, np. "kredki zbieramy i wkładamy do piórnika", "Bu, podnieś z podłogi przykrywkę i przykryj kubek". Rzecz jasna, cudów nie ma, Mały wykonuje te czynności czasem z ogromnym ociąganiem, ale najważniejsze, że je wykonuje. A co ciekawe, już po wszystkim, zbiera jeszcze wiele innych rzeczy i wrzuca do pojemnika z zabawkami. Zawsze potem chwalę Jego czyn.

Ulga. Teraz tracimy mniej nerwów. I w naszym domu jest więcej spokoju. A jaka zmiana we mnie!

Zupełnie inaczej widzę położenie mojego Dziecka. Nie irytują mnie Jego nerwy tak jak wcześniej. Teraz odbieram to tak, że przede wszystkim chcę pomóc Mu. On ma problem, a ja muszę być dla Niego oparciem. I odkąd odkryłam to, przychodzi mi to z łatwością. Nie walczę ze sobą tak jak wcześniej. Co prawda kiedyś byłam spokojna, ale tak naprawdę wrzało we mnie. Czułam się bezradna. Teraz jestem stanowcza, ale odnoszę się do Dziecka tak, żeby wiedział, że nadal bardzo Go kocham i wiem, że jest dobrym chłopcem. Nawet, gdy złości się i rozrzuca wszystko dookoła. Dlatego zrezygnowałam z odsyłania w inne miejsce. Jeśli nie chce w danej chwili naprawić tego co zepsuł. Odpuszczam. Przypominam Mu o tym za parę chwil. Wtedy nie ma już żadnego problemu.

Oby tak dalej wszystko się układało. Póki co nadal dużo czytam, tzn. w miarę moich czasowych możliwości. I rozjaśnia mi się w głowie coraz bardziej. 

Chcę, żeby było nam dobrze, żeby Synkowi było lepiej teraz i w życiu.


18 komentarzy:

  1. Mój Maluch też śpi ze mną :) Bardzo nam to pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. a nasz nie umie spac z nami :( zeby szaleją, dziecko ryczy dniami i nocami, wzięliśmy go wczoraj... z nadzieją, ze zaśnie z nami i co ? zacząl nam klaskać -_- zadowolony ! wzięlo go na harce! spać z nami nie chciał a śpiący byl .. miotał się, marudził.. summa summarum zasnął u siebie.
    dziś cały dzień prawie do niego szeptalam, probowalam nie denerwować się jak dnia poprzedniego kiedy to pomidorowa wylądowala na krzesłach z obiciem.. dziś serek z kanapek poprostu starłam i nic więcej.. efekt?
    ogromny. dziecko i spało w dzień i poszło spac na noc samo, spokojnie!!!!!!!! teraz widzę jaki to ma ogromny wplyw.. oby udawało mi się to cześciej..

    OdpowiedzUsuń
  3. Spanie z dzieckiem to jak inwestycja w przyszłość. Nieoceniony kapitał na rzecz prawidłowego rozwoju. Sama z dzieckiem nie śpię, z różnych powodów ale wiem, że to bardzo procentuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My spaliśmy razem przez pierwsze miesiące. Potem po uśpieniu odkładaliśmy Synka do swojego łóżeczka (dosuniętego do naszego). Zdarzało się, że przesypiał całą noc. Ale ostatnio coraz częściej, po kilku godzinach snu, lądował u nas. Po prostu potrzebował być bliżej nas.

      Usuń
  4. Przypomnij mi proszę w jakim wieku jest twój synek. Moja córa zaczyna się właśnie ciągle budzić w nocy i zaczynam mieć dość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha, moja na razie śpi w swoim łóżeczku. Boję się jednak co będzie, jak już będzie chodzić, czy też będzie lądować w łóżku rodziców:)

      Usuń
  5. nasz maluch śpi sam, ale i tak nad ranem ląduje w naszym łóżku, uwielbiamy się rano przytulać:) Ma 7 miesięcy, i raczej nie zdarza mu się przespać nocy - 3 przerwy na posiłek to standard, więc pewnie w przyszłości czeka mnie to samo co u Ciebie:)
    Zapraszam po wyróżnienie dla Twojego bloga na: http://lifestajlababy.blogspot.com/2013/01/czego-o-mnie-nie-wiecie-versatile.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wyróżnienie:)

      Usuń
  6. Nasz zasypia u siebie a rano dziwnym trafem budzi się u nas w łóżku ;) Ale to pasuje całej trójce ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ala po pierwszym przebudzeniu jest kładziona do nas. Czasem obudzi się o 11 ale czasem prześpi w swoim łóżeczku do 2 w nocy.Wolę to niż bujanie w wózku bo wtedy chodziłam nieprzytomna.
    A tak w ogóle to bardzo lubię twoje posty bo zawsze podpowiadasz fajne rozwiązania i one sprawdzają się również u nas.
    Mądre jest to co napisałaś. Spróbuję i ja wprowadzić w życie bo jestm na tym etapie o którym pisałaś.Wściekam się, złoszczę a w konsekwencji rozrażniam Alę zamiast uspokoić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam pomóc:)
      Ja wciąż szukam lepszych rozwiązań. I każdego dnia staram się nie popełniać tych cholernych błędów. Łatwe to nie jest. Absolutnie.
      Ech... wychowanie malucha to wyzwanie nad wyzwaniami. Ale damy radę!;)

      Usuń
  8. my się wysypiamy dzięki wspólnemu spaniu i bardzo to lubimy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. My też nadal śpimy razem i eksperymenty w spaniu osobno odstawiłam na razie na bok.
    Bardzo cenne rady i sugestie. Najważniejsze, że wszyscy są szczęśliwi i spokojni i nie denerwują się byle czym.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)