środa, 16 stycznia 2013

Doradcy laktacyjni

Dziś byłam u ginekologa. Bardziej kontrolnie niż z jakiegoś konkretnego powodu.

Wszystko OK. Pan doktorek miły, dokładny, skupiony. Zastrzeżeń mieć nie mogę. Poza jednym ale, na wieść o tym, że karmię już 22 miesiące, cytuję: "pani pokarm już nie ma żadnych wartości odżywczych. Karmi się do roku, potem to już nie ma sensu... Naprawdę."

Nie będę się rozpisywać na temat wyborów mam, dotyczących karmienia swoich dzieci. Pisałam już kiedyś o tym. Każda mama postępuję według swoich przekonań. I jest to jej osobista sprawa. Nie zastanawiam się nad tym kto jak długo i w jaki sposób karmi. Najważniejsze, aby być przekonanym do swoich decyzji. A zapewnienie dziecku miłości i bezpieczeństwa jest możliwe bez względu na rodzaj karmienia.

Mój wybór jest taki, karmię Synka, bo bardzo to lubię, bo On to lubi. Cieszy mnie to, że po kryzysie jaki przeżyłam na początku karmienia, wytrwałam tyle miesięcy. Nie dorabiam do tego żadnej filozofii. Nie zastanawiam się nawet, ile dobra jest w moim pokarmie, choć zdaję sobie sprawę, że z czasem nie stracił on swej mocy. Po prostu idę za głosem serca. Choć nie ukrywam, że dwa miesiące temu miałam chwilę zwątpienia...
Radość w oczach Dziecka jest dla mnie wystarczającym powodem, by nie odbierać Mu tej codziennej porcji bliskości i bezpieczeństwa. Mały Bu sam pilnuje, żeby wieczorem nie ominął Go cysio. Może zapomnieć o umyciu ząbków, założeniu pieluszki czy też nasmarowaniu kremem, ale nigdy nie zapomni, że po kąpieli będzie cysio.

Rady rzucone przez Doktorka odebrałam z uśmiechem. Absolutnie nie dyskutuję na ten temat. Nie była to pierwsza tego typu sytuacja. Praktycznie każdy lekarz, z którym ostatnio miałam do czynienia, reagował podobnie. Ta sama położna, która dwadzieścia miesięcy temu mówiła, że karmienie piersią to samo dobro, teraz mówi, że prawie dwa lata to już przesada. Takie dobre rady słyszę również w rodzinie.

Już mnie to nie irytuje. A wręcz bawi. Nie mam do nikogo żalu. Traktuję to jako hasła niepodparte żadną fachową wiedzą. Dlatego doceniam kompetencje Doktorka, ale tylko w zakresie ginekologii i położnictwa. A w kwestii karmienia będę wierna swojemu instynktowi. 

16 komentarzy:

  1. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że po urodzeniu dziecka każdy uważa, że może doradzać rodzicom... Instynkt sam podpowiada, natura działa, kiedyś "doradców" nie było, a ssaki nadal mają się dobre i nie wyginęły ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. wg mnie każdy powinien tak karmić jak chce.
    chce butlą-niech karmi, chce cyckiem- niech karmi, chce karmić cyckiem nawet do 5 roku życia niech karmi
    to decyzja mamy i nic nam do tego. skoro tak jest komuś lepiej, wygodniej to czemu nie?! ważne, żeby wszystko robić zgodnie z samym sobą

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach... Takich doradców coraz więcej, niestety.
    Mnie najbardziej boli, gdy to usłyszę od najbliższych. Niby powinni wspierać, klaskać, a tu psikus - wielce oburzeni, że dalej karmię - przecież tam sama woda a nie mleko...

    Szlag mnie trafia, ale co zrobić. POZOSTAJĘ MI TO IGNOROWAĆ, Tobie też radzę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Olać to :) Każdy niech karmi po swojemu. Byle dziecko zdrowo rosło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja po 8 miesiącach przeszłam na butlę - wracam do pracy i jest mi tak lepiej, a i mała się bardziej najada.
    Ale nie przejmuj się, moja kuzynka karmiła 2,5 roku. Chciała i karmiła, innym nic do tego nie było. To jest przecież tylko i wyłącznie wybór matki, a skoro dziecku nie szkodzi..., to nie wiem po co się wtrącać.

    OdpowiedzUsuń
  6. co za buc! zazdroszczę Ci, że mimo trudności się udało. U nas była totalna klapa, z resztą też to opisałam. Karmcie się na zdrowie jak długo chcecie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. faceci, a jeszcze do tego lekarze myślą że wszystkie rozumy pozjadali :)
    zapraszam po wyróżnienie do mnie: http://zielonewzgorzekobiet.blogspot.com/2013/01/wyroznienie.html

    OdpowiedzUsuń
  8. no i masz rację! Ty sama wiesz najlepiej co dla Waszego Maleństwa jest najważniejsze!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Lekarzom wydaje się,że są najmadrzejsi.Niech im się wydaje. My robimy to co nam intuicja podpowiada. Też to przeszłam, tyle ,że od pediatry usłyszałam:do roku może pani karmić, potem to pokarm nie ma wartości odżywczych i krzywdzi pani dziecko, bo będzie miało wadę zgryzu i inne argumenty......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że takie bzdury opowiadają lekarze.

      Usuń
  10. To jest prywatna sprawa każdej mamy - nie można nikomu robić wyrzutów ani dlatego że karmi piersią ani dlatego że karmi butelką. A opinie innych, zwłaszcza nie poparte żadnymi argumentami czy wiedzą, trzeba po prostu ignorować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie, że autorka podzieliła się swoimi doświadczeniami.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim zdaniem dobrze robisz !
    Każda mama i dziecko to inny przypadek.
    Mnie moja mama karmila 2,5 roku ale tylko dlatego, ze na świat przyszła moja siostra która była karmiona piersią 3 lata. Mama zawsze mówiła ze nie miała serca nas odstawiac dopiero jak moja siostra poszła do przedszkola sama stwierdziła ze nie chce. Mało jest mam które mogą karmic z rożnych przyczyn. Ja sie bardzo cieszę , ze jestem w grupie mam karmiacych piersią i jestem z tego dumna. Tez mam zamiar karmic ile sie da i ile będzie Jaś chciał ;)
    Super, ze dzielisz sie takimi rzeczami !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)