czwartek, 6 grudnia 2012

Nasze polskie zabawki

W gąszczu chińszczyzny, która zalewa już prawie wszystkie sklepowe półki trudno doszukać się czegoś rodzimej produkcji. A ja od pewnego czasu poluję właśnie na takie perełki. A jeśli nie polskie to chociaż niech będą europejskie, a nie azjatyckie.

I nikt na tym źle nie wychodzi. Przede wszystkim nie uszczęśliwiam Malucha  gadżetami, których woń pozostawia wiele do życzenia, co świadczyć może tylko o wątpliwej jakości materiałów zastosowanych do produkcji danej zabawki. A poza tym swoimi małymi zakupami wpieram polski przemysł. A naprawdę mamy czym się pochwalić. Pod względem solidności zabawki wykonane w Polsce spokojnie dorównują tym z modnym logo. Wprawdzie, niektóre nie posiadają tylu błyskotek i tylu drażniących ucho brzęczków, ale chyba dobra zabawka nie musi być bardzo głośna i do przesady wyposażona we wszystko co możliwe.

Dlatego też w związku kolejnymi okazjami do zakupów zasugerowaliśmy dziadkom, żeby zwracali uwagę na pochodzenie zabawek jak również czy ich zapach pozwala na kontakt z ludzkim nosem. Nawet wskazaliśmy konkretne, potrzebne Maluchowi do zabawy rzeczy, bowiem mamy kilku sprawdzonych i dobrych polskich producentów. 
 
Po okresie kupowania wszystkiego co cieszy oko, a niekoniecznie jest solidne, mamy dosyć zabawek śmieciawek z Chin. Niektóre z nich do tej pory leżą na balkonie i tracą swój aromat, który dla mnie wciąż jest nie do wytrzymania. Jest kwestią czasu, gdy wylądują w koszu na śmieci. Szkoda na nie i naszej kasy i kasy dziadków, czy innych darczyńców. 
 
Wystarczy chcieć i poszperać trochę w necie lub na półkach w sklepie i mamy super bezpieczne i całkiem fajne polskie zabawki. 
 



11 komentarzy:

  1. podpisuję się pod każdą literką :D

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się, aczkolwiek Muminek ma troszkę kolorowej chińszczyzny.. nie powiem, że nie..
    ale nie śmierdzi, nie płowieje..
    pewnie do czasu.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też mamy trochę chińskiego badziewia:) To co nie śmierdzi jest w domu, a to co śmierdzi na balkonie...

      Usuń
  3. To fakt, że ciężko znaleźć coś polskiego. Dziś większość zabawek, nawet tych znanych firm i tak jest produkowana w Chinach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też nie znoszę bubli i wolę wspierać polską gospodarkę

    OdpowiedzUsuń
  5. podpisuję się pod tym obiema łapkami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na razie mam małe doświadczenie w kupowaniu zabawek, choć ostatnio się to bardzo zmienia - moja dzidzia za szybko się nudzi tymi samymi zabawkami. Ale śmierdzących na szczęście nie spotkałam. Są takie? - masakra.

    OdpowiedzUsuń
  7. też wybieram polskie nie tylko zabawki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również:) Po prostu lubię polskie produkty:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)