czwartek, 20 grudnia 2012

Maskotkowy wymarsz na mróz

Korzystam z minusowej temperatury za oknem i po kolei wynoszę na balkon wszystko co się da.
 Mina Małego Bu widzącego swe maskotki za oknem bezcenna. Śmiał się zdziwiony. Potem przyklejony do szyby wołał mnie, żebym przyszła i popatrzyła z Nim. Był bardzo podekscytowany tym zjawiskiem.

Pamiętam, gdy moja babcia wynosiła pościel na zewnątrz. Wydawało mi się wtedy, że to takie archaiczne i zupełnie bez sensu. A teraz sama kursuję na balkon ze stertą poduch i kołder i układam je na krzesłach.

Mam bardzo bujną wyobraźnię wystarczy, że raz przeczytałam o roztoczach kurzu domowego i już byłam gotowa do walki z nimi. Najbardziej poirytowało mnie, że paskudztwa te mogą mieć kontakt z Moim Dzieckiem. Stąd moje wycieczki na balkon. Mróz zabija roztocza! A fe! Obrzydlistwo. Umieściłabym foto tego intruza, ale nie chcę nikomu psuć apetytu świątecznego. Gdyby jednak ktoś chciał poznać tą szkaradę to jest  TU.
Po Świętach (o ile jutro nie skończy się Świat) wrócę do tej procedury, bo jest jeszcze mnóstwo rzeczy, które muszę wynieść na balkonowy spacer.



12 komentarzy:

  1. świetna myśl ! :-) też muszę zamrozić te bestie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas nie ma mrozu:( ja sie naogladalam "perfekcyjnej" i zawsze rano otwieram okana w sypialniach aby wszystko wyziebic po 30 min zamykam okna i sciele lozka:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wietrzenie jest u nas na porządku dziennym co najmniej 1,5h ;P

      Usuń
  3. my też często wietrzymy pościel :) czasami to zostawiamy okna otwarte na 10-15 minut i schodzimy na dół do teściów. Powietrze wtedy jest takie świeże i jak pachnie polkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mówisz? Lecę z poduchami na balkon! Mam alergię "na kurz" czyli to cholerne paskudztwo i kicham okropnie, a tu taka szybka recepta! Dzięki! Mam nadzieję, że moja Klusia nie odziedziczy po mnie tej alergii, strasznie męcząca.

    OdpowiedzUsuń
  5. jak nie ma mrozu, to moim sposobem jest zamrażalnik ..pusty. Nie bez kozery mówi się,że na mrozie wszystkie wirusy i bakterie giną.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba az taką dobrą mamą nie jestem.. najpierw by trzeba balkon posprzatać.. trudno niech się me dziecię i na te robale uodparnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie o robale chodzi, a o ich odchody, które niestety wdychamy...;P

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)