poniedziałek, 17 grudnia 2012

Co z tym spaniem

Od samego początku przeciwna byłam wspólnemu spaniu rodziców z dzieckiem. Jednak, gdy na świat przyszedł mój Maluch stwierdziłam, że ciepła, bliskości i bezpieczeństwa nigdy dosyć i jak już kiedyś wspominałam przez pierwsze trzy miesiące spaliśmy we trójkę. Potem bez żadnych problemów Mały Bu zaadoptował się do spania w swoim łóżeczku i tak było przez wiele, wiele miesięcy.

Teraz już sama nie wiem od czego się zaczęło, ale nasz Synek coraz częściej w nocy przychodzi do naszego łóżka i śpi z nami do rana. Nie ma z tym problemu, bo łóżka sąsiadują ze sobą, więc wystarczy przecisnąć się, przez otwór po wyjętych szczebelkach. Do tego zabiera ze sobą swoją poduszkę i kołderkę, które rzuca na nasze głowy i już jesteśmy w komplecie.

Nie miałabym z tym problemu, bo przyznam szczerze, uwielbiam tulić mojego Maluszka. Mimo, iż jesteśmy wtedy z Mężem odseparowani, bo Bu śpi między nami, nie jest nam źle. Łączy nas Dziecko...;) Bardzo lubię te nasze nocne przytulasy.  Ale martwi mnie to, że z czasem będzie coraz gorzej, bo Mały Bu przyzwyczai się do takiej sytuacji i będzie zdziwiony, gdy zaczniemy się sprzeciwiać. Zresztą, już tak bywało, że gdy Mąż odłożył Malucha do łóżeczka, budził się i buntował, a potem nie spał ponad dwie godziny. I w efekcie zasypiał z nami w łóżku.

Chciałabym jakoś to umiejętnie rozwiązać. Zwłaszcza w perspektywie drugiego dziecka. Zdaję sobie sprawę, że będzie jeszcze gorzej i nie chce, żeby Mały Bu przeżywał wtedy dodatkowy stres.

Zupełnie nie wiemy co robić.

Sytuację utrudnia fakt, iż Maluch nie zasypia sam, tylko w asyście, któregoś z rodziców. Najlepiej podczas śpiewania, przytulania i kołysania na piłce rehabilitacyjnej. A gdy ja jestem pod ręką najlepiej z rączką na moim dekolcie (taki cycusiowy chłopak). Zaledwie parę razy zdarzyło się, że zasnął samodzielnie w łóżeczku, ale tylko wówczas, gdy wędrował między łóżkami w nocy.

Zastanawiam się nad metodą Tracy Hogg, ale nie wiem czy psychicznie damy radę. Już kiedyś próbowaliśmy, ale poległam po kilku dniach. A teraz może być jeszcze gorzej, bo Bu to już duży chłopak, który wie czego chce i wie jak to wyegzekwować.

I co tu zrobić?


25 komentarzy:

  1. Nie doradzę, bo też śpię z Maluchem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. nasz Muminek zasypiał sam - bo ja z nim sie boje spać, że go zgiote!! bo śpie jak zabita :P spał z nami może pare razy jak się w nocy przebudził i był maluśki ( do 2 tyg życia:P i pare razy tak do 6 mc ż. ) ostatnio zaczyna wymuszać.. nie chce sam usypiac.. ryczy :/ co wiecej przychodze tym gorzej, bo darcie jest coraz większe.. wymusza .. jak go przetrzymam to za 3-5 min płacz ustaje i zasypia.. ale jeśli pójde, raz, drugi.. to i dziesiąty będe musiała.. i tak czasem chodzę :/

    jak miał 4 mc to stosowaliśmy metode - siedzenia przy łóżeczku i głaskania po głowce, bez wyjmowania Go.. po 4 nocy zasypiał sam. ale pierwsza nocka to była godzina płaczu :/ a my obok..

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie mam zielonego pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasza córcia też śpi z nami. Był czas że zasypiała sama w łóżeczku, ale potem się pochorowała, ulegliśmy spaniu z nami przez całą noc i tak jest do dziś. Ja na razie skapitulowałam, może po nowym roku jakoś spróbujemy od nowa.
    A jeżeli ta metoda o której piszesz to ta polegająca na zostawianiu malucha na 3,5,7 czy ileś tam minut samego to ja psychicznie nie dałabym rady, sama bym zwariowała licząc sekundy w każdej z tych minut.
    Niemniej jednak trzymam kciuki za powodzenie i jeśli znajdziesz jakiś patent to daj mi znać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak w skrócie metoda ta polega na tym, że dziecko najpierw informujesz, że idzie spać, potem odkładasz do łóżeczka. Gdy płacze, przychodzisz uspokajasz, klepiąc po pleckach, czy przytulając na rękach. Zostawiasz, gdy się uspokoi i wychodzisz. Wracasz, gdy znowu płacze, powtarzasz "procedurę". I tak do skutku. Tylko, że autorka podaje receptę na usypianie niemowląt (książka się zwie "Język niemowląt") i nie wiem, czy u takiego prawie dwulatka to ma sens, bo on sam wychodzi z łóżeczka. Poza tym ja już próbowałam coś podobnego zastosować, gdy Bu miał 5 miesięcy. Z tą różnicą, że nie zostawiałam Go samego. Byłam przy Dziecku masując Mu plecki. Udało nam się parę razy po kilkunastu minutach (na początku ok. pół godziny), ale praktycznie cały czas w płaczu i Synka i moim.

      Usuń
  5. U nas od początku Igi spał w łóżeczku i na początku usypianie to był koszmar. Potem już znalazłam na niego sposób i do czwartego miesiąca bujałam Igiego na rękach i dopiero jak zasnął wkładałam do łóżeczka, ale jak tylko się dało to starałam się nie bujać, siedziałam przy łóżeczku, głaskałam go, jak płakał wyjmowałam, tuliłam i znów odkładałam. A teraz już od jakiegoś czasu wkładam Go po prostu do łóżeczka, czytamy, potem puszczam mu muzyczkę i wychodzę. Czasem zasypia od razu, a czasem jeszcze kilka razy przychodzę, albo go pogłaskać, albo dać smoka, jak wypadł, ale Igi zasypia w ciągu 15 minut. Kiedy zmienialiśmy metodę Igi troche protestował i płakał w łóżeczku, ale szybko się przestawił. Myślę, że musicie po prostu się zastanowić czy chcecie aby wasze dziecko spało w łóżeczku i podjąć decyzję, a potem konsekwentnie ją realizować. Niestety nigdy nie ma 100% pewności że to zadziała bo każde dziecko jest inne.powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak znajdziesz rozwiązanie to koniecznie daj znać.
    Moja panna od pewnego czasu też budzi się z płaczem a po przełożeniu do łóżka jest cisza i spokój.
    Mieliśmy wybór albo spać albo bujać Alę w nocy godzinami w wózku. Wybrałam sen a teraz mam ten sam problem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mam podobny problem i szczerze powiedziawszy czytanie o tym, że inni dzielą mój los nieco podnosi na duchu;) Zamierzam niedługo zacząć przeprowadzać mojego Natka do swojego pokoju, póki co zbieram na to siły i stanowczość. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Tylko nie metoda koszmarnej pani Hogg!
    Dzieci wyrastają ze spania z rodzicami. Myślisz, że będzie chciał z wami spać do osiemnastki? ;)
    Twoje dziecko jest jeszcze bardzo malutkie, potrzebuje bliskości, nie martw się na zapas, bo to naprawdę nie ma sensu. Wg mnie zaakceptuj na razie jego potrzeby i spróbuj za jakiś czas. Jak będzie nieco starszy zachętą może być nowe dorosłe łóżko z fajoską pościelą, którą np sam sobie wybierze, własny pokój itp.

    Ja śpię z czterolatką, bo tak jest nam dobrze. Nie martwię się o jakieś enigmatczne "co będzie potem" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam przykład z mojej najbliższej rodziny, że takie rozwiązanie nie kończy się dobrze, bo bardzo ciężko jest odzwyczaić dziecko, chodzące już do podstawówki, od spania z mamą. Już nie wspomnę o tym jaki miało to wpływ na życie małżeńskie. Obecnie obserwuję drugi taki przypadek w rodzinie, gdzie dziewczynka 5,5 lat śpi z mamą, a tata gdzie popadnie (i tak przez te wszystkie lata).
      Wprawdzie my sypiamy we trójkę i nie odbywa się to każdej nocy, ale odnoszę wrażenie, że jednak robimy krzywdę dziecku. W tym momencie jest dobrze, ale w ostatecznym rozrachunku dziecko traci na swojej samodzielności.

      Usuń
    2. Aaaa... wysmarowałam taką długą odp i mi ją wcięło, grrrrrr!!!

      Sens jej jednak był taki, że szlag mnie trafia, jak ktoś pisze, że zapewnienie bliskości i poczucia bezpieczeństwa małego dziecka wyrządza mu krzywdę.

      Usuń
    3. Poza tym... no cóż... to, że żona chce spać z mężem i odwrotnie jest ok, a to, że małe dziecko potrzebuje bliskości rodzica nocą, to już nam się wmawia, że jest czymś złym, a co najmniej dziwnym :/

      Usuń
    4. Piszę o krzywdzie nie w sensie tu i teraz, ale o krzywdzie w czasie późniejszym, bo jak niby odzwyczaić dziecko od takiego spania, skoro było ono dla niego normą przez wiele lat. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji z dzieckiem 5-6 letnim. A bliskość, bezpieczeństwo i ciepło należy zapewniać dziecku przez całą dobę. Myślę, że dziecko mając przekonanie, że rodzice są blisko, niekoniecznie w tym samym łóżku, i że zawsze można na nich liczyć daje również poczucie bezpieczeństwa. Nigdy nie zbyłam i nie zbędę dziecka, które przyjdzie do mnie w nocy. Natomiast robienie z tego normy nie jest dobre, bo przez to wzmacnia się w dziecku przekonanie, że samo w łóżeczku nie jest bezpieczne, tylko u boku rodziców.

      Usuń
    5. Ale czemu się martwisz, co będzie za kilka lat?
      Ja zasypiałam z mamą do 2 klasy podstawówki. A potem pojechałam na 3 tyg. obóz harcerski i po powrocie juz nie chciałam mamy w łóżku ;] Absolutnie nie czuję się skrzywdzona czy skrzywiona tym faktem, a wręcz przeciwnie.
      Wg mnie zaspokajanie takich podstawowych potzreb NIGDY nie poczyni szkód w psychice dziecka. NIGDY! Im więcej dajesz dziecku bliskości w takich aspektach, jak ono wymaga, tym łatwiej będzie mu z czasem "oderwać się" od rodziców i usamodzielnić. Zaufaj troszkę dziecku.

      Jeśli ci to przeszkadza, to np przeprowadźcie dziecko do dużego łóżka, usypiaj go i jak zaśnie, to dawaj nogę do sypialni.

      Usuń
    6. Ja nie martwię się co będzie za kila lat. Ja martwię się jak to rozwiązać, gdy będzie drugie dziecko, które jest w planach w najbliższej przyszłości. Obawiam się, że potem będzie stres podwójny.
      A nie uważasz, że takie pozostawienie dziecka samego w sypialni to jest dla niego szok, przecież zasypiał z mamą, a potem budzi się i mamy nie ma? Ja takie szoki pamiętam ze własnego dzieciństwa.
      My i tak mamy plan spania we wspólnej sypialni.

      Usuń
    7. Ej, no to nie wiem, o co chodzi :]
      Zastanawiałaś się nad metodą koszmarki Hogg (sorry, ale mam uraz do tej pani), a równoczesnie martwisz się, że dziecko pozostawione samo w innym pokoju przeżyje szok.
      I masz rację, że się martwisz, ale w takim razie sprecyzuj, do czego dążysz? Co chcesz osiągnąć w sprawie spania dziecka?

      Kwestia drugiego dziecka, to, jak mniemam, kwestia około roku. Rok w życiu malucha to bardzo długo, możesz się zdziwić, jak się to wszystko może pozmieniać w tym czasie.
      Wiadomo, że zrobisz to, co będziesz uważała za słuszne, tylko ja ci chcę przedstawić inne spojrzenie na sprawę - śpiąc z dzieckiem nie robisz mu krzywdy - to raz, a dwa - nie warto wybiegać za bardzo w przyszłość i martwic się na zapas.

      Usuń
    8. Nigdzie nie pisałam o drugim pokoju. To była odpowiedź na Twoją sugestię (jak mniemam troszkę ironiczną;D).

      Tematu zasypiania i spania (samodzielnie bądź z rodzicem/rodzicami) nie rozpatruję oddzielnie. Jedno wynika z drugiego. Dziecko przyzwyczajone do zasypiania z rodzicem, potrzebuje potem kontaktu z nim również w trakcie snu. U nas zaczyna się od tego, że Maluch zasypia na rękach, któregoś z nas, a waży coraz więcej (smoczka nigdy nie stosowaliśmy i nie stosujemy), a potem trwa to przez całą noc, bo jednak potrzebuje, by nadal być przy nim. Ostatnio praktycznie każdej nocy śpimy razem, choć Bu zostaje odłożony do swego łóżeczka (po tym jak zaśnie na rękach). I to wędrowanie to już jest nawyk. Ale czy dobry, mam wątpliwości. W tym momencie rozczula mnie to i nie przeszkadza dosadnie (poza dźwiganiem przy usypianiu, plecy wysiadają), ale im dalej w las tym trudniej będzie ten nawyk zmienić.

      A skrupulatne planowanie na zaś to moje drugie imię;P

      Koszmarka Hogg, jak ją nazwałaś, nie jest taka zła, bo wiele praktycznych porad zastosowałam do naszego życia i świetnie sprawdziły się:)

      Usuń
    9. Ale dalej nie wiem, co chcesz osiągnąć?

      Ma zasypiać i spać sam, tak?
      Tylko, że do takich spraw dziecko dorasta. Najpierw spróbuj wyeliminować zasypianie na rękach, bo to rzeczywiście masakra dla kręgosłupa. Spróbuj wprowadzić utulanie w łóżku, czytanie bajek itp. Jeśli śpicie w jednym pokoju, to może sprawcie mu tapczanik, na którym bedziesz się mogła z nim położyć i tak usypiać?

      I uwierz - nie będzie gorzej. Ze spaniem jest jak z ssaniem piersi - dzieci z tego wyrastają. Jedne później, drugie wcześniej, ale wszystkie bez wyjątku.

      Weź pod uwagę, że dziecko zostało zaprogramowane, aby być blisko rodzica. Inaczej pożerał je tygrys szablozębny ;]

      Usuń
    10. Przede wszystkim chce wyjść od zmiany usypiania, a potem, będąc w pobliżu, spróbować troszkę usamodzielnić i oswoić z nocą.
      Myślałam już o innym łóżeczku, bo szczebelkowe już niedługo będzie przy krótkie. Po Nowym Roku planujemy mały remont, więc mam nadzieję, że jakoś to wszystko połączymy.
      Pewnie i tak nasze łóżka będą tulić się do siebie:) Ale przynajmniej wszyscy zyskamy więcej przestrzeni do spania:)
      Dzięki Kangurzyco:)

      Usuń
  9. Mama Kangurzyca ma rację...dziecko jeszcze nie rozumie do końca swoich emocji, dlaczego ma spać samo itp. dlatego najlepiej stopniowo odzwyczajać. Nic na siłę. U mnie z córką nie było problemu, sama zasypiała w łóżeczku swoim, nigdy nie spała z nami, nie wliczając jej nocnego karmienia. Tak przyzwyczaiła się. Miała 1,3 m-ce, kiedy wstawiliśmy jej łózeczko do jej pokoju i miała swój własny pokój, i po wieczornej kolacji sama bez protestów zasypiała, a co więcej przestała sie budzić w nocy na mleko.Teraz juz duza pannica czasami przychodzi w nocy do nas poprzytulać się, bo się boi - tak mówi.Ja, albo maz po chwili mówimy: Maja, no, idź już do swojego pokoju, bo tu jest nam we trójkę za ciasno.Maja bez protestów idzie do swojego pokoju i tam znów zasypia.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja sobie myślę, że nic na siłę. Mieliśmy ten sam problem. Jaś od początku pięknie sam spał, a tu nagle, kiedy miał 11 miesięcy nagle zaczął wstawać w nocy (ok 4-5) i domagał się spania z nami. Próbowaliśmy z tym walczyć na wszystkie możliwe sposoby... Zostawianie i usypianie skutkowało dopóki trzymało się go za rękę i siedziało obok łóżeczka, ale wystarczyło wstać i...wszystko zaczynało się od początku...
    Ale jestem przekonana, że takie domaganie się bliskości coś znaczy... U nas okazało się że jestem drugi raz w ciąży i Jaś chyba instynktownie wyczuł nadchodzące zmiany. Teraz (odpukać) od dłuższego czasu znów ładnie sam śpi w nocy (aktualnie ma 14 miesięcy). Ale jestem gotowa na wszystko i wcale się nie zdziwię jak kiedyś znów zacznie się domagać spania z nami. Dzieci widocznie tak mają - nie potrafią powiedzieć co im po głowie chodzi, więc swoje małe "zmartwienia" rozładowują przy rodzicach.
    Poczekaj i odpuść sobie Hogg i inne "specjalistki". Wszystko się ułoży samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Na razie odpuściłam sobie. Nie jest źle. Śpimy razem od połowy nocy;)

      Usuń
  11. Smoczuś od pierwszego dnia spał w swoim łóżeczku. Ostatnio do teściów zjechała cała familia i musiał spać z nami. Dla mnie to trauma była. Gdy tylko się poruszył zaraz się na równe nogi zrywałam, czy się nie obudził, czy go mąż nie przygniata, czy kołdra nie leży mu na buzi...
    Fakt faktem że zasypia na rękach, najlepiej u mamy, ale cóż prawo niemowlaka (3m)

    Co do teorii Tracy Hogg to w teorii brzmi super. U mnie wprowadzanie jakiegokolwiek planu okazało się totalną klapą. Jedyne co mi dała ta książka to fakt, że staram się zastanawiać jaki jest powód płaczu małego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas z kolei plan dnia okazał się strzałem w dziesiątkę. Do tej pory staramy się trzymać określonych godzin snu, spaceru, jedzenia itd. Poza tym Bu był rehabilitowany przez pół roku, ćwiczenia wykonywałam też w domu cztery razy dziennie. W tej sytuacji, żeby to wszystko ogarnąć, potrzebny był porządek dnia. I widzę, że Synek (obecnie 21 miesięcy) też trzyma się planu dnia np. gdy jest pora snu, sam zabiera nas do łazienki i pokazuję wannę i mówi, że chce się już kąpać.
      Nasz Maluch nie był płaczliwy, więc na szczęście miałam mało powodów do rozszyfrowywania dziecięcych łez;)

      Dla mnie spanie razem nie jest, aż tak kłopotliwe zwłaszcza z tak dużym chłopcem. Nie ukrywam jednak, że gdy Bu miał 2-3 miesiące spałam jak na szpilkach. Bałam się, że coś Mu zrobimy przez sen.

      A co do usypiania na rękach, to niestety u nas sprawę zaniedbaliśmy, bo dźwiganie teraz takiego 12,5kg ciężarka to niezły wyczyn dla kręgosłupa. Dlatego siedzę na piłce rehabilitacyjnej i się lekko kołyszę. Co nie zmienia faktu, że i tak się zdźwigam. Gdy jest dobrze to 5 minutach Bu już śpi, ale jak jest pobudzony to po 20 min. wysiadam.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)