niedziela, 2 grudnia 2012

Chustonoszenie

Gdy po raz pierwszy przeczytałam o tym sposobie noszenia dziecka byłam zachwycona. Wiedziałam, że w wyprawce dla naszego Malucha nie zabraknie chusty. Tylko wtedy nie sądziłam, że dzięki niej będę mogła korzystać z uroków spacerów przez wiele miesięcy. W pewnym momencie był to jedyny środek transportu dla Maleńkiego Bu. A dla mnie możliwość chodzenia z Dzieckiem praktycznie wszędzie.

Chustę zakupiliśmy na Allegro. Wybrałam wzorzystą i kolorową, bo uznałam, że taka będzie widoczna dla innych uczestników zarówno ruchu drogowego jak i chodnikowego. Chciałam, żeby z daleka było wiadomo, że w tym zawiniątku kryje się mój maleńki Okruszek.

Pierwsze wyjścia w chuście zaliczyliśmy, gdy Bu skończył trzy miesiące. Było lato. I było wspaniale... Po kilku próbach potrafiłam omotać się długaśną tkaniną, na kilka sposobów, dosłownie w parę chwil. A potem wystarczyło Dziecko w samej pieluszce wsunąć do chusty i byliśmy gotowi do wyjścia.

Te nasze spacery traktowałam jak bonus po ciąży. Naprawdę chwilami tak się czułam. Z tą różnicą, że mogłam w dowolnym momencie pocałować Maluszka i pogłaskać Go po pleckach.
Oczywiście Bu również na tym korzystał. Po pierwsze mógł przytulać się do mnie bez końca, co często kończyło się drzemką. A po drugie starzy dali mu wreszcie spokój ze znienawidzoną gondolą. Dodać trzeba, że ze spacerów w tradycyjnym, głębokim wózku musieliśmy zrezygnować w drugim miesiącu życia Malucha, bo każde wyjście z domu związane było z histerią, która kończyła się na rękach któregoś z rodziców. Chusta była dla nas wszystkich wybawieniem. Skończyły się koszmarne spacery, a zaczął błogi okres...

Ostatnio rozmawialiśmy z Mężem, że czujemy jakiś chustowy niedosyt, bo jednak nie do końca wykorzystaliśmy ten czas, gdy Bu był jeszcze taki leciutki... Teraz chętnie człowiek wyskoczyłby z Dzieckiem zawinięty w chustę, ale nie jest to już takie proste, bo Mały Bu jest dużo cięższy, poza tym nie da się na tak długo omotać. Zresztą co tu dużo mówić pora roku też nie sprzyja...

Teraz cudownie jest powspominać czas chustonoszenia. I polecam każdemu, kto nie próbował. 



14 komentarzy:

  1. Fajny sposób noszenia Dzi dzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nosiliśmy :) polecamy ;) u nas wstręt do gondoli pojawił się na początku trzeciego miesiąca. wyczytałam, że wtedy dziecko zaczyna dostrzegać to, co go otacza i zwyczajnie boi się od nadmiaru bodźców. a przecież nic tak nie koi jak wtulenie w mamusię lub tatusia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, bliskość rodzica jest lekiem na wszystko:)

      Usuń
  3. U nas do noszenia zaakceptowany został tylko MeiTai - może mój następny potomek spojrzy łaskawiej na chustę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem dlaczego, ale chusta nigdy do mnie nie przemawiała. Ale kolory fajne :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Chusty nie posiadamy, ale posiadamy specjalne nosidełko. Problemem jest jednak waga naszego malucha. Po spacerze bolą plecy. Całe szczęście mamy regulowaną spacerówkę, którą nasz synek toleruje... .
    Ale chusta fajna :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jeszcze mamą nie jestem, ale na pewno, jeśli już ten czas nadejdzie, zaopatrzę się w jakąś chustę i będę nosiła w niej swoje dziecko. Oczywiście nie za często, ale od czasu do czasu z pewnością. :) Do dnia, kiedy już dzidziuś będzie zbyt duży i ciężki na takie noszenie.

    OdpowiedzUsuń
  7. nas chusta ominęła, jakoś nie byłam przekonana a i mój kręgoslup nie był już taki " hop do przodu " do dźwigania..
    na szczęście Muminek jeździł w gondoli do ukończenia 6 mc ż. !! ufff.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zakochałam się w chuście, kiedy dwa lata temu chodziłam na aerobik z dziewczyną, która była mamą kilkumiesięcznego brzdąca. Każdego tygodnia odbierał ją z zajęć mąż omotany chustą. Wyglądali przesłodko.
    Chustę mam. Kółkową. Wygrałam na warsztatach. Ale jeszcze nie była testowana, a smoczek już 3 miesiące ma. Niestety w pierwszych tygodniach życia miał zalecone szerokie pieluchowanie, a to zdaniem pediatry i położnej uniemożliwiało noszenie w chuście. Twój post przypomniał mi o tym i dziś chyba zrobimy pierwsze próby z chustą :)

    Ps. Dziękuję za komentarz. Już Ci zazdroszczę, że ominęły Cię przecieki mleczne...

    OdpowiedzUsuń
  9. zakupiłam i nosiłam :) ale teraz jak zima i grubo to jakoś mi się nie chce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie;) W czasie zimy to już nie jest to samo:)

      Usuń
  10. My też nosiliśmy latem w chuście. Na wakacjach w górach była idealna. Ale co do gondoli, mój mąż (choć czasem jego pomysły mnie przerażają) wpadł na genialny pomysł wożenia dzidzi - "na czołgistę": na brzuszku, spód wózka trochę uniesiony, budka odpięta. I tak oglądała sobie świat - dzięki temu, że wcześnie pięknie trzymała główkę. 2 miesiące tak jeździła zanim przenieśliśmy ją do spacerówki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)