piątek, 9 listopada 2012

Słów kilka o rozwoju dziecka oraz moja opinia o poradniku "Mamo, Tato co Ty na to?"

Ostatnio, nasi znajomi zapytali nas, tuż przed narodzinami swej córeczki, jakie poradniki dla rodziców czytaliśmy i co moglibyśmy im polecić. Bez wahania podałam tytuł "Mamo, Tato co Ty na to?" Pawła Zawitkowskiego.

Przyznam się bez bicia, iż zanim okazało się, że Mały Bu ma problemy z napięciem mięśniowym i asymetrią ułożeniową, nie przywiązywałam zbytniej wagi do tego, czy sposób w jaki ubieram Malucha, czy noszę, jest dla Niego na pewno właściwy. Czy poza załatwieniem poszczególnych codziennych potrzeb, można przy okazji zrobić coś dla Dziecka, aby pomóc Mu w rozwoju.

Sądzę, że nie wiedziałabym o tym wszystkim, gdyby nie pojawiła się konieczność rehabilitowania Bu, a co za tym idzie konieczność zgłębienia tematu rozwoju i stymulacji Malucha. Teraz wiem również, że owa wiedza potrzebna mi była nie tylko dlatego, że akurat mój Syn miał taką przypadłość, ta wiedza przydatna jest bez względu na sytuację malucha. Konieczna jest zwłaszcza, aby przełamać pewne stereotypy w wychowaniu dziecka. Po to, żeby odciąć się od pewnych dobrych rad babć, cioć i znajomych.

Wcześniej, wydawało mi się, że doskonale wiem jak się nosi się noworodki, niemowlęta (mam dużo młodszą siostrę, więc siłą rzeczy nauczyłam się tego, więc jak mogłabym nie wiedzieć...). Nic bardziej mylnego. Dopiero zapoznanie się z książką Pawła Zawitkowskiego "Mamo Tato co Ty na to?" naprawdę otworzyło mi oczy. Żałuję, iż nie zakupiłam tego poradnika zanim urodziłam Bu, bo popełniłabym o wiele mniej błędów.
W książce jest bardzo dużo przydatnych informacji. Począwszy od sposobu brania na ręce, noszenia, karmienia, kąpieli (także wspólnej z rodzicem), masażu i dotyku, układania, przebierania, przewijania, a skończywszy na doborze odpowiedniego obuwia dla dziecka , a także wózka i fotelika samochodowego. Autor pokazuje i wyjaśnia wszystkie zagadnienia bardzo dokładnie. Ponadto w książce nie brakuje porad innych ekspertów - neurologa dziecięcego, pediatry, psychologa dziecięcego, neurologopedy, a nawet lekarza weterynarii.

Można przeczytać także na temat diety przyszłej mamy i rozwoju dziecka jeszcze w okresie ciąży. A ponadto zgłębić inne zagadnienia m. in. karmienia piersią, snu dziecka, rozszerzania diety, emocjach dziecka i mamy, o potrzebie codziennych rytuałów. I co dla mnie również cenne, jeden rozdział poświęcono chustonoszeniu, którego jestem wielką fanką. W książce opisano dokładnie rozwój dziecka w każdej dziedzinie, w poszczególnych okresach życia od narodzin do 36 miesiąca. Pieczę nad całością lektury sprawuje świetny fizjoterapeuta Paweł Zawitkowski, którego wcześniej miałam okazję oglądać niejednokrotnie w porannych programach telewizyjnych.

Informacje, które znalazłam w książce "Mamo, Tato co Ty na to?" utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, że nie zawsze można bazować na doświadczeniu, wydawałoby się, wiedzących więcej babć. Wręcz przeciwnie wielokrotnie musiałam toczyć boje, by nie sadzać mojego Dziecka, nie stawiać, nie oprowadzać na siłę, bo dziecko samo musi dojrzeć do wszystkich etapów rozwoju. Przy okazji podpadłam wielu osobom, ale dla mnie najważniejsze było i zawsze będzie dobro mojego Malucha. I choć pewnie jeszcze dużo rzeczy muszę dowiedzieć się i wiele błędów popełniam i popełnię, to nauczyłam się ufać przede wszystkim swojej intuicji, a nie radom innych osób, które niestety nie zawsze, mimo dobrych chęci, dobrze doradzają.

Błędne jest przekonanie, że dziecko trzeba nauczyć siadać, wstawać i chodzić. Błędne jest także przekonanie, że jeśli dziecko nie płacze i nie protestuje to nie dzieje się nic złego. Takie "nic mu nie będzie". Otóż nie, jeśli teraz nie będzie widać złych skutków naszego działania, to będą one widoczne za parę lat na przykład w postaci wad postawy, asymetrii czy uszkodzeń, kruchego w niemowlęctwie, układu kostnego.

Nie chcę, żeby odebrano mój tekst jako pseudomądrości po przeczytaniu jednej lektury. Chcę tylko zachęcić do przeczytania książki Pawła Zawitkowskiego, bo znajomość przytoczonych zagadnień może tylko pomóc w rozwoju naszych pociech. Poza tym, tak jak wspomniałam, wiedza zawarta w książce, przełamuje pewne stereotypy takie jak sadzanie dziecka czy nauka chodzenia.

Wierzcie mi, wiele nerwów mnie kosztowało, aby nie dać się zwariować, gdy pytano mnie czy Bu już siedzi, czy już staje, czy już chodzi. Wiele razy musiałam ugryźć się w język, żeby nie warknąć, że "nie, nie sadzam go", "nie, nie uczę go chodzić", "nie, nie chodzi jeszcze", "nie, nie ma chodzika", "nie, nie ciągnę go za rączki" itp..

Nie można wywierać presji. Pośpiech jest niepotrzebny. Mały Bu sam wszystko zrobił. W swoim, najlepszym dla siebie, czasie. Choć nie ukrywam, że też niecierpliwiłam się trochę (bo ja jestem z tych niecierpliwych).

Polecam tę książkę bardzo szczerze. Szczególnie mamom oczekującym swoich pociech.

Dodam jeszcze, że książka jest bardzo ładnie wydana, w twardej oprawie, z pięknymi zdjęciami. Ponadto do książki załączona jest płyta DVD, w której autor pokazuje jak wykonywać poszczególne czynności, które przy okazji działają stymulująco na rozwój dziecka. 


P.S. To nie jest sponsorowany tekst, a jedynie moje przemyślenia związane z tą lekturą:)

8 komentarzy:

  1. Mieliśmy tę książkę, ale jakoś specjalnie mnie nie zauroczyła. Już trafiła dalej w świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla każdego coś innego jest dobre;)

      Usuń
  2. ja przed urodzinami Sebulka zaczęłam czytać "dziecko dla odważnych" ale już nawet nie pamiętam czy wytrwałam do 50 strony bo jak dla mnie strasznie ta książka zniechęcała do "bycia rodzicem" :) stwierdziłam, że wszystko wychodzi w praniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest, o tyle fajna do czytania, że możesz czytać to co Cię interesuje;) Nie musisz brnąć od początku do końca po kolei przez wszystkie rozdziały. Poza tym super sprawa z załączonym DVD, które można w wolnej chwili obejrzeć i też tylko te zagadnienia, które Cię w danym momencie interesują (na płycie są odrębe filmiki wg tematów). Ja też męczyłam się z paroma książkami-poradnikami, które ostatecznie po kilku wieczorach rzuciłam w kąt;)

      Usuń
  3. Lubię Zawitkowskiego, czesto wystepuje w tv.kilka razy nawet skorzystałam z jego porad np. przy kupowaniu bucików dla mojej córki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też często oglądam Zawitkowskiego w TV:) I kupując buciki dla Synka również kieruję się jego poradami:)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)