niedziela, 11 listopada 2012

Dziecko mi się buntuje

Od dwóch dni Mały Bu wpada w płacz. Zupełnie niewytłumaczalny płacz. Zero kontaktu. Żadnych odpowiedzi na pytania. Jedyna odpowiedź to "nie" i płacz.

Poprzednia noc rozłożyła nas na łopatki. O godzinie 2.30 skończyło się nasze spanie. W dodatku na własne życzenie, zdążyliśmy się położyć do łóżka po pierwszej. Obydwoje z mężem staliśmy się nocnymi Markami, bo to jedyny w ciągu doby taki nasz wspólny wolny czas na nadrobienie różnych całodziennych zaległości. Tak więc nie pospaliśmy. Mały Bu płakał. A gdy przyszedł do naszego łóżka, nie chciał się przytulić, powtarzał tylko "mama, mama" lub "nie". Dopiero po jakimś czasie udało się uspokoić Malucha.

Dziś od rana powtórka z rozrywki. Najwięcej ekscesów mamy przy jedzeniu, albo wtedy, gdy dzieje się coś na co Bu nie ma ochoty. Próbuje wymuszać. Najczęściej płaczem.

Mieliśmy na dzisiejszy dzień takie fajne plany. Pojedziemy na wycieczkę do lasu. Odpoczniemy. Nacieszymy się długo niewidzianym słońcem. A tu lipa. Rano o dziesiątej chodziliśmy jak po bardzo długiej imprezie.

Wyszliśmy na krótki spacer, bo niedługo zbliżała się pora snu Bu. I znowu awantura o wszystko. Po obudzeniu ponownie płacz i wszystko na "nie".

Szkoda mi Synka, gdy widzę jak płacze i jest taki rozżalony i sam nie wie co chce. Szkoda mi też nas, bo dwoimy się i troimy, żeby pomóc Dziecku i nie wiemy jak. Nie widać żadnych oznak jakiejś infekcji. Jeść nie chce, ale tylko wtedy, gdy trzeba jeść. Poza porami posiłku je chętnie.

Chyba jednak bunt dwulatka. Mam nadzieję, że tylko przejściowy. I po kilku dniach wszystko wróci do normy.

A teraz, gdy skończyłam pisać tego posta, Moje Dziecko, żeby zupełnie zbić mnie z tropu, bawi się pięknie na dywanie. Jest pogodne i rozgadane. I bądź tu mądry...

Ale tym razem, chyba zrobił kupę i udaje, że jej nie ma.

12 komentarzy:

  1. Bywają i takie dni (noce? :D) Trzymaj się! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nikt nie mówił, że będzie lekko;) Dzięki:)

      Usuń
  2. moja córka też miała taki etap, ja miałam wrażenie, że nie tyle to był zwykły bunt dwulatki,ale nieradzenie sobie z emocjami i w ten sposób je rozładowywała.Ja zawsze ja przytulałam, pytałam o co chodzi,jak to nie pomagało, to czekaliśmy bez słowa,aż jej po prostu przejdzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, tu na pewno chodzi o emocje. Tylko szkoda mi Dziecka, bo nie wiadomo co robić, gdy przytulanie nie pomaga. Może rzeczywiście lepiej przeczekać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak to już jest z tymi dzieciaczkami - w jednej minucie histeria, w następnej niewyobrażalna radość. Moja Zuzia też już dała mi pokaz jak to będzie przy buncie dwulatka (czyli za pół roku). Nic na to chyba nie można poradzić, trzeba przytulać i czekać aż przejdzie ...

    OdpowiedzUsuń
  5. nie martw się, zdarzają się takie chwile

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj bidoczki Wy... Może to jakieś ząbki wychodzą niepostrzeżenie i maruder się włącza? Też tego nie lubię - nie wiedzieć o co chodzi mojemu dzieciu. Ściskam, powodzenia, wszystko jest do przejścia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Możliwe, że piątki idą, choć niczego nie widać, gdy sprawdzałam. Ale po drapaniu się za uszkiem przez sen, wnioskuje, że mogą być jednak ząbki.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)