wtorek, 9 października 2012

Mama to ja!

Nigdy nie zapomnę chwili, gdy pierwszy raz naprawdę poczułam, że "mama" to ja... To była kolejna lekcja cierpliwości, której uczę się wciąż.

Nie jestem wyjątkiem. Jak każda rodzicielka czekałam na ten moment... 
Gdy dziecko powie wyczekiwane słowo "mama". Wiem, że więź, która nas łączy jest wyjątkowa i nieporównywalna do żadnej innej. Wiem, że słowa nic nie zmienią. Jednak moja mamina próżność potrzebowała takiego dowartościowania... Usłyszeć od Malucha upragnione "mama".

Jednak Moje Dziecko jakby przewrotnie powtarzało: tata, tata, tata.... Na każde pytanie tata, tata. Obrazek? Tata. Ptaszek za oknem? Tata. Mama? Tata. Wszystko dookoła to tata! Nie ukrywam, że czułam małą zazdrość. Zwłaszcza, że Mały Bu całe dnie spędzał tylko ze mną.... Oczywiście cieszyłam się, że Mój Syn tak dużo mówi. Dla malucha to ogromne osiągnięcie. A dla mnie powód do dumy. Ale dlaczego tylko tata? 

Wieczorem odkładając Synka do łóżeczka przyglądałam się Jego słodkiej twarzyczce. Uwielbiam tak patrzeć. Wciąż nie dowierzam jakim jest cudem i szczęściem w moim życiu.
I tak trwając w swej zadumie, usłyszałam nagle, jak w półśnie Moje Dziecko powiedziało cichutko i wyraźnie ma-ma. Prawdziwe, wyraźne MAMA! Czułam jak mocno bije mi serce... Już mam swoje "mama"! I nie potrzebuję niczego więcej. Kocham Cię Synku najmocniej na świecie!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony czas:)
Zapraszam ponownie;)